Libańska Jokasta

Film jest podróżą przez miejsca i czasy rozciągniętą na cztery dekady, retrospekcje przenikają się ze współczesnością. Zaczyna się od zabicia palestyńskiego kochanka młodziutkiej Marwan. Dokonują tego jej bracia, którzy później zabiorą jeszcze jej nieślubnego synka. W poszukiwaniu maleństwa wędrujemy z bohaterką wśród ruin Bejrutu, kryjemy się przed wzrokiem strzelca wyborowego. Forsując potem wojskowe zapory na drodze, chowamy lub wyciągamy krzyżyk na piersi w zależności od przekonań religijnych patroli. Cudem przeżywamy atak falangistów na cywilny autobus. W sekwencjach współczesnych brat i siostra szukają śladów Marwan w miejskich archiwach oraz w chrześcijańskich i muzułmańskich wioskach. Przypomniane zostaną tortury i wojskowe gwałty, jakich doświadczyła. Ale oglądamy tu też Marwan, która mści śmierć bliskich, strzelając do wielokrotnego mordercy.

Przyczyną udręki Marwan są wojenne uniesienia, nienawiść religijna, patriarchalny obyczaj pozwalający braciom decydować o losie sióstr. To zgodne z filozofią reżysera. Jego poprzedni obraz „Politechnika” demaskował mordercę antyfeministę. Film konsekwentnie utrzymuje jednostkową perspektywę. Cierpienie, poczucie winy, nienawiść i wreszcie łaska przebaczenia i pojednania, jaką Villeneuve oferuje widzom w finale, mają charakter doświadczenia osobistego. Wojna jest w tle, nie bardzo wiadomo, kto i z kim ją prowadzi.

Była to wojna domowa, obronna i z importu, spowodowana przez wygnanych z Izraela Palestyńczyków i ich zbrojne formacje OWP. W wojnach z lat 70. i 80. Izrael pacyfikował OWP, na sprzyjających im libańskich polityków dokonywano zamachów. Strzelały wszystkie strony, do działań włączała się Syria. Piękny, dostatni Liban – kolebka starożytnych Fenicjan – legł w gruzach. Piekło tych zmagań przegląda się w innym filmie, o którym pisałem na tych łamach, „Walc z Baszirem”. Tam też pokazano wojnę w Libanie jako ciąg mijających się wspomnień i białych plam, przerażającą fantasmagorię i wielką...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: