Żenada.pl

W ślad za eksperymentem Nowaka zobaczywszy, że podobnie jak w PRL-u, tak i w czasach Bisołki cierpliwa publika wciąż łyka i łyka, poszło samo Słońce Kaszub i wykonało serię gospodarskich wizyt, których groteskowość zaiste przypominała mi „nagłe niezapowiedziane wizyty” generała Jaruzelskiego w otoczeniu bezwzględnie tropiących wypaczenia socjalizmu aktywistów Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej (kto z młodszych czytelników wie, co to za zwierzę?).

Podobieństwo propagandy peerelowskiej i bisołkowej jest uderzające, nie tylko gdy chodzi o treść i formę, ale przede wszystkim o niesłychanie pogardliwy sposób traktowania jej ofiar. Ile trzeba mieć lekceważenia i przekonania o wrodzonym
[pozostało do przeczytania 35% tekstu]
Dostęp do artykułów: