Wiosna, ach, to ty!. Nie czerwona, nie tęczowa – zielona

Jeśli kupujecie Państwo ten egzemplarz „Gazety Polskiej” tak, jak Pan Bóg przykazał, czyli w środę, to wiedzcie, że dzisiaj o godz. 22.58 Słońce przejdzie przez punkt Barana. Ten moment wyznacza początek astronomicznej wiosny.

Wiosnę czuć od kilku tygodni. Czujne oko przyrodników już wyłapało tańczące na polach żurawie, a niemal codziennie pojawiają się doniesienia o powrotach ptaków, które opuściły nasz kraj na zimę, wybierając cieplejsze strony. Zakwitają przebiśniegi, a na drzewach widać zalążki liści. Jeżeli szybko zrobi się ciepło, to z pewnością ożywią się płazy. Zaczną swoją coroczną wiosenną wędrówkę, podczas której wiele z nich zginie pod kołami samochodów.
Już tylko dni nas dzielą od przybycia największego symbolu wiosny – bocianów. Znów każdy z nas będzie patrzył w niebo, licząc na to, że zobaczy przylot akurat pierwszego w tym roku boćka, co jak wiadomo, jest dobrą wróżbą na cały rok. Wiosna przyszła jak zawsze niespodziewanie i zapukała do drzwi…

Wiosna najważniejsza
Każde dziecko, które chodzi do szkoły, wie, że prawdziwa wiosna rozpoczyna się 21 marca tzw. dniem wagarowicza. Data kalendarzowa jest jednak tylko umowna. Od kilkuset lat dzień przejścia z jednej do drugiej pory roku wyznaczają astronomowie, którzy jako przełom wskazują przesilenie wiosenne. To moment, gdy noc trwa dokładnie tyle, ile dzień, czyli 12 godzin.
Niemal od zawsze i dla wielu kultur był to dzień szczególny. Starożytni Rzymianie do 155 r. n.e. właśnie ten dzień wskazywali jako początek roku. Nie byli wyjątkiem. Do tej pory bowiem w Iranie obchodzi się święto Nouruz. Jego historia sięga czasów imperium perskiego i wiąże się z religią zaratustriańską. Tego właśnie dnia król przyjmował delegacje z całego kraju, które przekazywały mu dary. Wszędzie, gdzie sięgało to starożytne imperium, do dziś pozostaje ślad po tym święcie.
Równonoc jest też ważna w naszej szerokości geograficznej. Słowianie topili...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: