Dumne wygnanie naszego Antoniego. Pozostał wierny swoim zasadom

W poniedziałkowy poranek w siedzibie „Gazety Polskiej” zapanował głęboki smutek na wieść o tym, że dzień wcześniej, w niedzielę 27 stycznia, odszedł do Pana nasz serdeczny przyjaciel, mądry dziennikarz i wspaniały człowiek Antoni Zambrowski.


Jakże był inny od swoich rówieśników studiujących w Moskwie, wychowanych od dziecka wśród zwolenników najostrzejszej wersji komunizmu. Był synem wpływowego komunisty pierwszych lat PRL, z którym przechodził dzieje adekwatne do losu funkcjonariuszy Komunistycznej Partii Polski – od wygnania i odrzucenia do obracania się w nomenklaturowych kręgach partyjnych. A jednak wykazał się ogromną determinacją, odrzucając ideologiczne kłamstwa i wybierając drogę prawdy, wiary katolickiej i niepodległości Polski.

Olśnienie w Ermitażu
Inni przedstawiciele tego samego pokolenia z lubością studiującego w Moskwie, Wiktoria i René Śliwowscy, pisali w swoich wspomnieniach, że dziś „nadeszły czasy, w których dawni entuzjaści wstydzą się i ukrywają, gdzie studiowali”. Antoni Zambrowski był całkowitym zaprzeczeniem tego zarzutu – w 2009 r. wydał swoje wspomnienia „Syn czerwonego księcia”, w których przyznał się do młodzieńczego zachwytu Sowietami i opisał swoją metamorfozę do antykomunistycznej, propolskiej postawy. Na studiach ekonomicznych w Moskwie widział nie tylko krzywdę ludzi, partyjne nagonki na choćby nieco odmiennie myślących działaczy, ale też poznawał świat własnym poczuciem piękna i sprawiedliwości. Doznał olśnienia na wystawie obrazów w leningradzkim Ermitażu, gdy zobaczył obraz Maneta, na którym namalowana była m.in. woda. „Przezroczysta woda! – wspominał w książce. – Tak runął w mych oczach kolejny dogmat radzieckiej estetyki odrzucającej impresjonizm jako przejaw dekadencji (…). Życie wciąż uczyło mnie krytycyzmu wobec tej wiedzy, jaką chłonąłem z wykładów”.
Obracając się w kręgach władzy, będąc świadkiem historycznych przełomów (był uczestnikiem pogrzebu...
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: