Prezydenta trzeba pochwalić

Naród ma prawo i obowiązek traktować polityków jak dzieci, na co politycy ciężko pracują. Polityka trzeba sobie wychować i każdy rodzic doskonale wie, że system kar i nagród jest niezastąpiony. Za złe karać, za dobre wynagradzać, przynajmniej pochlebnym słowem. Prezydent jest politykiem, głową państwa, zwierzchnikiem sił zbrojnych, i trzeba bardzo uważać przy wychowywaniu tak wysoko postanowionej osoby, w przeciwnym razie można usłyszeć wyrok, i to w procesie karnym.

Z drugiej strony naród musi być odważny i nie bać się karać pierwszego obywatela, który na to zasłużył. Dostało się prezydentowi Andrzejowi Dudzie nie raz i nie dwa, ale po prostu zasłużył, szczególnie w dwóch sprawach. Pierwsza to zawetowanie ustaw sądowniczych, co niestety do dziś odbija nam się czkawką. Druga porażka Andrzeja Dudy to zawetowanie ustawy degradacyjnej, mniej szkodliwe w wymiarze prawnym, ale w wymiarze historycznym nie do usprawiedliwienia. Złe rzeczy robił prezydent i nie z małostkowości, lecz z powinności nie wolno o tych złych rzeczach zapominać, bo zapomniane mogą się powtórzyć. Na szczęście dla narodu i prezydenta również, w ostatnim czasie mogliśmy się napawać samym dobrem i odwagą. Tak się tylko mówi, że naciski zewnętrzne i wewnętrzne na polską suwerenność są śmieszne i nie ma się co nimi przejmować. Co do zasady pełna zgoda, jednak w praktyce człowiek jest tylko człowiekiem. Wielu polityków na miejscu Andrzeja Dudy ugięłoby się pod szantażem „szacownych” instytucji i „autorytetów”. Prezydent się nie ugiął i nominował 37 sędziów Sądu Najwyższego, nie dając sobie wmówić, że Polska musi czekać na orzeczenia TSUE i szanować kuriozalne, pozbawione mocy prawnej postanowienia NSA. Brawo, panie prezydencie!
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: