Duńczyk o polskim sercu. Niezwykłe przypadki Harro Harringa

Kwestia przynależności narodowej XIX-wiecznego poety, publicysty, malarza i rewolucjonisty – Harro Harringa – może przyprawić o ból głowy. Choć mówił i pisał po niemiecku, do 30. roku życia legitymował się duńskim paszportem, którego z kolei wyrzekł się, by wstąpić do armii Królestwa Polskiego. Polaków pokochał do tego stopnia, że przyjął nazwisko Kazimirowicz. W pewnym momencie był obywatelem USA, ale ostatecznie to obywatelstwo odrzucił. Po jego tragicznej śmierci twórcy epitafium bezradnie rozłożyli ręce i wyryli na płycie nagrobnej napis: „Był Duńczykiem”.

Dziś nazwisko Harring mówi coś jedynie badaczom historii literatury niemieckiej. Tymczasem w pierwszej
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: