Dojrzałość polityczna Prezesa

Dodano: 28/08/2018

Felieton [A daj pan spokój]

Przyszedł czas, aby zapracować na szlachetny tytuł „pisowskiego włazidu*a”, który mi nadano w sposób mało uroczysty, ale za to jednoznaczny. Jest to o tyle ciekawa nominacja, że na przykład Joachim Brudziński nie tak dawno zaprosił mnie na drzewo, abym banany prostował, ale dość megalomanii. Prezes to polityk numer jeden i pod tym się trzeba podpisać, bo w przeciwnym razie narażamy się na śmieszność. Gdy wszyscy, nie wyłączając piszącego te słowa, podniecali się bieżącymi sprawami i proponowali radykalne ruchy, Jarosław Kaczyński zachował zimną krew i podjął jedynie słuszne decyzje. Po wetach prezydenta cały mój organizm trzęsie się do dziś, a w chwili niemądrej decyzji Andrzeja Dudy byłem gotów rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady. Prezes wykonał dokładnie przeciwne kroki i wybrał się do Pałacu, niczym Jurand do Malborka. Przykry to był widok i nie wierzę, że Jarosław Kaczyński tego nie odchorował, jednak w konsekwencji wygrał. Doświadczony polityk wiedział, że do
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze