Komu selfie z inwalidą?

Felieton [A daj pan spokój]

Szantaż emocjonalny to jedna z najpodlejszych broni biologicznych, jaką wynalazł człowiek. Obrona przed tym jest bardzo trudna, wymaga przełamania odruchu wymiotnego, zatkania nosa, oczu i w końcu użycia ostrych środków perswazji. Z szantażem emocjonalnym stykamy się od dziecka, gdy rozwydrzone pociechy tupią nóżkami przed „zabawkowym”. Potem przychodzi etap dorastania i groteskowe: „Jak mnie kochasz, to mi to udowodnij”, a dowodem ma być oczywiście seks. Jednak prawdziwa tragedia zaczyna się wówczas, gdy szantaż odwołuje się do rozmaitych tabu. Łatwo szantażuje się próbą samobójczą, ale też pewnym zgonem. Obojętnie jaki bydlak dokona żywota, natychmiast należy zapomnieć o wszystkich popełnionych zbrodniach, bo o zmarłym „tylko dobrze”. Doskonale szantażuje się starością i świętymi symbolami, co mogliśmy obserwować w wykonaniu Wandy Traczyk-Stawskiej, której absolutnie nie przeszkadzało ani odbieranie laurów od Hanny Gronkiewicz-Waltz, wyrzucającej Powstańców na bruk
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze