Granice sojuszu

Felieton [A daj pan spokój]

Na mieście mówią, że leci, płynie i jedzie do Polski pół amerykańskiej armii i jak to z miastowymi rozmowami bywa, trzeba te wszystkie informacje podzielić przez sto i tak też czynię. Zobaczymy, kto, czym i za co przyjedzie, tymczasem nasi sojusznicy prowadzą wobec nas politykę kija i marchewki, i to w stylu dość dobrze Polakom znanym. Wiadomo, czym jest dla Polaków Katyń, to symbol martyrologii i eksterminacji polskiej inteligencji, ale też zdrady. Sowieci wbili nam bagnet w plecy, internowali ponad 30 tysięcy polskich oficerów, których przetrzymywali w barakach i ostateczne zamordowali strzałem w tył głowy. Przez wiele lat pamięć o Katyniu z jednej strony była zacierana i cenzurowana, z drugiej ZSRS do końca rozsiewał propagandę, że to zbrodnia niemiecka. Po upadku PRL-u zbrodnia na polskich oficerach doczekała się godnego upamiętnienia. Nawet komuniści przemalowani na socjaldemokratów przyjęli prawdę historyczną i oddawali cześć pomordowanym, chociaż komunista
     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze