Polityka zagraniczna PiS?

Felieton [A daj pan spokój]

Nie widzę, nie słyszę, nie czuję – tyle o polityce zagranicznej w wykonaniu PiS mogę powiedzieć. W polityce krajowej PiS uczynił pośmiewisko z opozycji i wprowadził reformy cieszące się większościowym poparciem społecznym. Na krajowym podwórku partia rządząca nie ma konkurencji, czego nie należy mylić z „nie mamy z kim przegrać”. W skali szkolnych ocen wystawiłbym PiS 5 z minusem, 5 za całokształt, minus za komunikację. Niestety, w polityce zagranicznej ocena 2 z plusem wynika włącznie z moich obaw, że zostanę posądzony o defetyzm. PiS na arenie międzynarodowej jest Nowoczesną, ale też trudno się dziwić, skoro w tak trudnym geopolitycznym czasie ministrem spraw zagranicznych zostaje człowiek z łapanki. Jak stwierdził Jarosław Kaczyński, Czaputowicz to eksperyment, i pojąć nie mogę, dlaczego nikt z decydentów nie widzi, że to nieudany eksperyment. PiS zdiagnozował i wystawił receptę polskiej polityce zagranicznej, ale sam postępuje dokładnie odwrotnie. Mieliśmy wstawać
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze