Bo Niemcy wiedzą lepiej

Polski Kościół ma się – przynajmniej zdaniem polskich katolików otwartych, a przede wszystkich środowisk liberalnych – tak źle, że aż z troską pochyliła się nad nim Konferencja Episkopatu Niemiec. Dlaczego? Bo Kościół w naszym kraju nie wypowiada się z wystarczającym entuzjazmem o uchodźcach, nie zdecydował się odrzucić nauczania św. Jana Pawła II (a także całej Tradycji Kościoła) i nie zacząć udzielać Komunii Świętej rozwodnikom w ponownych związkach. Skąd się to, zdaniem Niemców, bierze?

Nie, nie z wierności Kościołowi, ale z postkomunizmu. Taką opinię sformułował zaproszony przez niemieckich hierarchów prof. András Máté-Tóth z Uniwersytetu w Szeged. Jego zdaniem odrzucenie nowinek jest spowodowane „komunistyczną przeszłością dawnych państw bloku wschodniego”, mającą „opóźnić proces dyskusji, która miała miejsce w Kościele”. „W kościołach Europy Zachodniej taka dyskusja odbyła się już po II Soborze Watykańskim w latach 60., podczas gdy w kościołach Europy Środkowej i Wschodniej, dopiero po upadku komunizmu w 1990 roku” – oznajmił węgierski ekspert. Pomijając już, że jest to bzdura, bowiem proces recepcji soboru Watykańskiego II szedł również w Polsce, tyle że polscy hierarchowie od początku interpretowali go w duchu ciągłości, a nie zerwania (co, przypomnijmy, jest zgodne z całą tradycją Kościoła), ujawnia to również fakt, że niestety w niemieckim Kościele mocna jest linia, aby każdą odmienność od niemieckiej, liberalnej linii uznawać za… odstępstwo od Soboru Watykańskiego II. A co za tym idzie, uważać, że niemieckie nowinki odejścia od katolickiej ortodoksji są w istocie nową ortodoksją, której ciemne ludy spod znaku postkomunizmu powinny się podporządkować, a także w milczeniu kontemplować jej głęboką mądrość.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: