Pożar w TVN-ie

Felieton [A daj pan spokój]

Spodziewam się jasnych gromów z wielkiego prawicowego nieba, ale i tak napiszę, że nie widziałem nic bulwersującego w „sztuce”, która trafiła do ramówki TVN. Główny powód jest taki, że wytrzymałem 5 minut w „Fabryce patriotów”. Po drugie, całe to nowoczesne dzieło rozbawiło mnie do łez, i to nie jest zabieg retoryczny, ale reakcja fizjologiczna. Jak się nie ubawić, gdy się widzi na scenie i na widowni dziennikarzy TVN, jedni odgrywają codzienność stacji na Wiertniczej, drudzy pieją z zachwytu przy kotlecie. W prawdziwej sztuce lepienie postaci z nawozu nazywamy personifikacją, ale Czytelnik może wyłapać rozbieżność w mojej ocenie. Skoro było takie śmieszne, to dlaczego wytrzymałem zaledwie 5 minut? Wbrew pozorom rzecz jest prosta, ubawił mnie sam pomysł przedstawienia serwisów informacyjnych i publicystyki TVN we właściwej formie, a całą resztę znam na pamięć. Z relacji przekazywanych na Twitterze wynika, że wielu widzów miało znacznie mniej albo w ogóle nie mieli
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze