Spór ofiar zbrodni III Rzeszy to chichot Hitlera

Żydzi mieli być częścią międzynarodowego spisku działającego na szkodę Polski Ludowej. Mówiono: działają „z drugiego szeregu”, żyją tylko z zagranicznych ośrodków, z których otrzymują pieniądze i wytyczne. Kwestionowano ich polskość – z dr. Mikołajem Mirowskim rozmawia Jakub Maciejewski.


Zbliża się 50. rocznica tzw. Marca ‘68. Może to stać się pretekstem do kolejnych oskarżeń wobec Polaków.

Boję się tego, że napięcie polsko-izraelskie daje przysłowiowe pięć minut różnym radykałom, którzy na drwinach i buńczucznej krytyce Izraela starają się zdobyć rozgłos. W ten sposób androny Rafała Ziemkiewicza czy Stanisława Michalkiewicza dadzą pretekst poszukiwaczom polskiego antysemityzmu, że oto w głównym dyskursie w Polsce pojawia się „język marcowy”, rodem z propagandy Mieczysława Moczara czy działaczy Stowarzyszenia PAX. Niedawna wypowiedź Ziemkiewicza o „parchach” czy opowieści Michalkiewicza o chciwych Żydach, którzy sterują światową polityką, mogłyby wychodzić z ust pogrobowców Bolesława Tejkowskiego, a nie od poczytnych autorów. Nikt na Zachodzie nie będzie niuansował tych wypowiedzi – czy chodzi o Kongres Żydów Amerykańskich, czy Ligę Antydefamacyjną. Europa zaklasyfikuje to jako antysemickie i nie ma co się dziwić, że kończy się to zakazem wjazdu do Wielkiej Brytanii.

Gdy w marcu 1968 r. na wiecu partyjnym Gomułka wskazał na żydowskie pochodzenie wielu protestujących na Uniwersytecie Warszawskim, nie były to żadne narodowe porachunki, tylko rozgrywki w łonie PZPR-u.

Była to także próba zdyskredytowania samego Gomułki, który miał żonę Żydówkę, i podsycanie takich nastrojów „antysyjonistycznych” było w interesie walczącego o władzę Moczara. Natomiast Polacy kibicowali raczej Żydom w wojnach na Bliskim Wschodzie, skoro bili oni tych prosowieckich Arabów. Podobnie Kościół nie dał się rozegrać w 1968 r. i nie przyłożył ręki do podsycania nastrojów antysemickich.
...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: