Bezwstyd prawniczy

Krajowa Rada Sądownictwa odrzuciła wszystkich kandydatów na asesorów. Chcąc zdestabilizować wymiar sprawiedliwości i rozpętać kolejną medialną aferę, KRS zaszkodziła setkom młodych ludzi i polskiemu państwu. Ale rozgrywa też posunięcia prezydenta.

– To jest bezwstyd prawniczy – grzmi radca prawny Jacek Bąbka, komentując decyzję KRS. – Sędziowie kierują się kryteriami protekcyjnymi. Jak ktoś przekręci półtora miliona, to jest lepszy od tego, kto przekręci sto tysięcy – dodaje. Takie emocje wywołała decyzja KRS o niepowołaniu 265 asesorów sądowych. Decyzja Rady, która – przypomnijmy – nie została zreformowana, gdyż ustawę o reformie zawetował prezydent Andrzej Duda.

Kasta ich nie chce
Czy decyzja KRS utrudni pracę sądom? – Tych 265 asesorów miało zasilić cały wymiar sprawiedliwości, dodatkowe ręce do pracy przyśpieszyłyby postępowania – rozkłada ręce Michał Woś, wiceminister sprawiedliwości. Choć odrzuceni asesorzy mają prawo odwołać się od decyzji KRS do Sądu Najwyższego, Woś wskazuje na trwałe straty, jakie w związku z tym może ponieść służba publiczna. – Młodzi specjaliści zamiast starać się o stanowisko asesora, mogą teraz poszukać pracy w prywatnych kancelariach. Na rynku prywatnym fachowcy są pożądani – ale nie po to państwo polskie wykłada gigantyczne środki na wykształcenie prawników, by najlepszych z nich oddać prywatnym kancelariom – stwierdza wiceszef resortu.
Bo i zastrzeżenia, które przedstawił sędzia Waldemar Żurek, rzecznik KRS, uzasadniając decyzję Rady, są absurdalne. – Jedna z asesorów zmieniła nazwisko i z dokumentów nie wynikało, które jest aktualne. Tymczasem Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury doskonale wiedziała, które jest prawdziwe – chodziło bowiem o kobietę, która wzięła ślub – punktuje Woś. – Czy to stanowi problem dla Krajowej Rady Sądownictwa? – pyta retorycznie. W innym miejscu Żurek wyraził zastrzeżenie, że za jednego z asesorów wyboru miejsca pełnienia urzędu...
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: