Polska znów staje się wolna. Tamci przegrali. Z Joanną Dudą-Gwiazdą i Andrzejem Gwiazdą rozmawiają Jacek Liziniewicz i Jakub Maciejewski

O pierwszych dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości, farsie opozycji i KOD-u, odzyskiwaniu przez Polaków tożsamości i własnego państwa opowiadają Joanna i Andrzej Gwiazdowie.


Minął rok od próby zdestabilizowania sytuacji w Polsce, którą podjęła opozycja. Jak Państwo patrzą na wydarzenia sprzed 12 miesięcy?

AG: Na „ciamajdan”?

Wtedy wyglądało to groźnie.

JG: Rzeczywiście groźnie. Pojawiły się różne informacje m.in. o tym, że niknie sygnał telewizji, jak również o problemach dotyczących kolei i sparaliżowanym ruchu pociągów. Wszystko wydarzyło się kilka dni po tym, jak mój mąż przemawiał w Warszawie do tłumów i mówił, że „opozycja nie ma już czołgów, ale ma Komisję Wenecką. To co, będziemy się bali komisji?”. I faktycznie oni poczuli, że Komisją Wenecką wiele nie zdziałają.

Czy przez ten rok Państwa zdaniem coś się zmieniło? Jaka dziś jest sytuacja opozycji?

JG: Wydaje mi się, że sytuacja się uspokaja. Nastroje rewolucyjne opadają. Okazuje się, kto kim jest w tym sporze.

AG: Bój to był ich ostatni. Duża była tutaj zasługa twórcy pojęcia „ciamajdan”, które okazało się kluczowe do opisania tego zjawiska. Rzeczywiście nastąpił jeden wielki ciąg kompletnych kompromitacji. Kompromitacje Kijowskiego i wyjazd Ryszarda Petru na Maderę rozłożyły protest. Wygląda na to, że ten opór przeciwko PiS-owi słabnie. Oczywiście należy monitorować wszelkie zjawiska. No i wyciągać konsekwencje.

Totalna opozycja nic nie ma w zanadrzu? Bruksela z pewnością nie odpuści.

AG: Trzeba pamiętać, że Bruksela również chodzi po cienkim lodzie. Ma swoje kłopoty.

Jesteście Państwo optymistami…

JG: Od dawna.

AG: Zawsze byliśmy optymistami. Cechą Polaków jest to, że każdą sytuację zabagnią do tego stopnia, że już nie ma absolutnie żadnego sposobu wyjścia...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: