Cudowna moc biurokracji

Pamiętam, rozmawiałem kiedyś z pewnym biskupem o zagrożeniach dla jego diecezji. – Macie tu potężne bezrobocie – powiedziałem mu. A on na to: – Spokojnie, panie redaktorze, powołałem już odpowiednią grupę w kurii, która się tym zajmie. – Młodzież ucieka z miasta – mówię do hierarchy. – Jest już grupa urzędników w kurii, która się tym zajmuje. – Spada liczba powołań – ostrzegam, a sympatyczny biskup przekonuje mnie, że kuria już się tym zajmuje. Zabawne to było, ale uświadomiło mi wielką wiarę w biurokrację, jaką miał, przynajmniej ten, biskup. Ale warto mieć świadomość, że nie jest to cecha tylko biskupów.

Kilka tygodni temu brytyjscy eksperci odkryli, że ludzie są samotni. Do akcji wkroczyła premier Theresa May. W jaki sposób? Tworząc Ministerstwo ds. Samotności. Wiara polityków w cudowną i uzdrawiającą moc biurokracji poraża. Proponuję jeszcze powołanie rejonowych biur ds. walki z samotnością i oczywiście ekspertów od zapewniania samotnym towarzystwa. Samotność jest skutkiem wielu zjawisk, a zatem jeśli chce się ją zmniejszyć, to trzeba walczyć z jej przyczynami, a nie z nią jako skutkiem. Trzeba wzmacniać rodziny, nakłaniać młodych ludzi do zawierania małżeństw, wzmacniać ich trwałość, ale także przez utrudnianie rozwodów, wspieranie płodności i rozrodczości, a także umacnianie więzi. Warto też zastanowić się, jak mocno na ową samotność wpływa aborcja, która wybija setki tysięcy dzieci, które mogłyby później pomagać samotnym rodzicom. Jakie znaczenie ma mentalność eutanazyjna, która sprawia, że dzieci uważają, iż cierpiących rodziców należy zabić, a nie opiekować się nimi. To trzeba zmienić, żeby leczyć samotność.  
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: