Nic śmiesznego w SN

Felieton [A daj pan spokój]

Za tydzień z faktu, że Małgorzata Gersdorf została upokorzona i wręcz zgnojona za udział w zaprzysiężeniu sędziego TK w Pałacu Prezydenckim, raczej nikt się nie będzie śmiał. Jednym z powodów będzie to, że 26 września poznamy treść ustaw sądowniczych, przynajmniej tak obiecał Prezydent. Dlatego chciałbym zadać pytanie, z czego tak naprawdę się śmiejemy? Komunikat rzecznika SN głosił, że prezes Gersdorf przyszła do Pałacu Prezydenckiego, ponieważ decyzję podjęła bezrefleksyjnie, była zmęczona i nie wzięła pod uwagę specyficznych uwarunkowań. Rzecznik dopytywany o tę realnie socjalistyczną samokrytykę, którą składali członkowie PZPR, z rozbrajającą szczerością oświadczył, że nic mądrzejszego SN nie był w stanie wymyślić. Czy to jest śmieszne? Jasne, nie będę udawał oryginała, w pierwszym odruchu wręcz parsknąłem śmiechem, ale potem przyszedł czas na, nomen omen, refleksję. Do pionu prezes SN sprowadził nie telefon od dziennikarza, udającego sekretarza Tuska, ale
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze