Okulary nie do pary

Skąd ta cisza? Dlaczego gwiazdy PJNu przestały tańczyć przed nami z innymi podobnymi gwiazdami? „Kamaryla” zajęła się istotniejszymi sprawami. Wynik wyborów naruszył status quo. Walka o podział łupów i trupów się toczy. Gdy tylko się skończy, wróci troska o Prawo i Sprawiedliwość w naszym kraju. A do tego czasu może musi umrzeć jakiś kolejny były wicepremier. Może powiesi się jakiś kolejny sekretarz Kancelarii Premiera. Może trzeba będzie zamknąć innego byłego szefa służb specjalnych. Kiedy rusza się ludzi „nie do ruszenia”, gra idzie o interesy tak wielkie, że trzęsie się ziemia.

Media „kamaryli” … I sama „kamaryla”. Towarzystwo spotykające się w mitycznym salonie? Bzdura. Raczej, bluzgając, na stacji benzynowej. W salonach też oczywiście, bo żeby zarządzać narodem w obcym interesie, potrzebni są i wytworni twórcy telewizji informacyjnych, i specjaliści od odkręcania śrub w kołach samochodów. Kto pamięta taśmy z Marriotta i to, jak eks-komendant polskiej policji stanął na baczność, gdy zrozumiał, że jego rozmówca trudni się właśnie tym zabójczym fachem?

Po 1945 do zarządzania Polakami oddelegowani zostali subtelni pisarze i rozedrgani poeci oraz członkowie zbrodniczego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego z przybudówkami od wyrywania paznokci. Trudno się dziwić globalnej karierze Zygmunta Baumana. Łączył w sobie te dwie niezbędne kolonizatorom ze Wschodu profesje.

Raport z bitwy o Polskę, rodzinę i wiarę. To właśnie piszę. Wschód atakuje i Zachód atakuje. Celem są łączące nas więzi. Każda wspólnota jest na celowniku światowej rewolucji. Rewolucji globalnego niepokoju. (Jak się ma do tego wszystkiego kolonizujący nas również od wschodniej strony Berlin? Już prawie sto lat temu napisał to najwybitniejszy polski naukowiec XX wieku, Feliks Koneczny: Niemcy to Azja. Kiedyś rozwinę tę myśl).

Mieszkam w kraju, w którym walcząc z krzyżem, walczy się z państwem, ba: z cywilizacją. Przyszło mi mieszkać razem z hordami...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: