Gdy zawodzi państwo

Zasadniczym motywem, który nas do tego pchnął, jest pragnienie, aby opozycja była merytoryczna, aby wiedziała, co i jak należy zmienić. Przecież coś jednak jest nie w porządku z tym całym aparatem państwowym. Pozornie wszystko funkcjonuje, ale spójrzmy choćby na sądy. Nie może być tak, że one wszystko za nas załatwią. Czy to sądy są od ocen etycznych? Czy wyrok sądu jest niezbędny, żeby stwierdzić, że stan wojenny był złem? Wydawałoby się, że powinna tu wystarczyć normalna przyzwoitość, połączona ze zdrowym rozsądkiem.

Będziemy obserwować w miarę możliwości przebieg rozpraw sądowych, bo nie jest też przecież tak, że sądy są nieomylne. A są w tej chwili faktycznie pozbawione kontroli społecznej i efekt jest taki, że działają często niesprawnie i przewlekle. Procesy, np. w sądach pracy, ciągną się przecież latami.

Niekiedy odbywają się jednak bardzo szybko, a wyroki zapadają jak na zamówienie.

Tak, to jest nowy trend, że zależnie od kontekstu zamówienia politycznego sprawy się przeciągają albo też wyroki zapadają bardzo szybko. To oczywiście niedopuszczalne.

Niedawno sąd skazał uczestnika demonstracji przeciw ACTA w Poznaniu, podczas której obrzucono kamieniami siedzibę Platformy, na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu. Podobne wyroki otrzymali ludzie odpowiedzialni za wprowadzenie stanu wojennego.

To bardzo surowy wyrok. Podobnie wyjątkowo surowo potraktowano Piotra Staruchowicza. Była to sprawa bez wątpienia polityczna, choć oczywiście władze tego nie chciały przyznać. Siedział nie za rzekome chuligaństwo, lecz za polityczne hasła wznoszone przez kibiców.

Zawsze funkcjonowaliśmy w duchu non violence, czyli bez przemocy. Sądzę, że i dziś można wiele osiągnąć tą drogą. Wydaje mi się, że bunt internetowy z użyciem metod hakerskich może być bardziej kłopotliwy dla rządu niż wybicie paru szyb w lokalu PO.

Zatem powstanie Biura Interwencji to sygnał, że...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: