Przed trudnymi wyzwaniami

Zjednoczona Prawica odniosła historyczne zwycięstwo. „Coś w Polsce pękło, coś się skończyło” – powiedzenie guru lewicowych mediów sprzed 11 lat pasuje teraz znacznie lepiej niż wtedy do opisu sytuacji. Bo oto do parlamentu po raz pierwszy od transformacji nie weszli postkomuniści, a spadkobiercy drugiej peerelowskiej formacji – ZSL‑u, otarli się zaledwie o próg wyborczy. Po raz pierwszy jest zatem szansa na rząd, który trwale przerwie okrągostołową pępowinę III RP

Nie znaczy to, że nowemu rządowi będzie lekko. Przeciwnie – można oczekiwać, że kontratak sił ancien regime’u będzie równie ostry jak w latach 2005–2007. Największe media – TVP, TVN i Polsat – ponownie staną się dywizjami uderzeniowymi, gdzie dopuszczeni z rzadka do głosu politycy czy publicyści prawicowi będą zdominowani, atakowani i ośmieszani przez prowadzących i pozostałych zapraszanych. Przedsmak tego, co może się dziać, jeśli nowe władze nie będą potrafiły szybko zbalansować rynku medialnego, mieliśmy choćby podczas wieczorów wyborczych, gdy np. kompletnie przegrany Janusz Palikot, który nie wszedł przecież nawet do parlamentu, był na większości kanałów informacyjnych najczęściej chyba, obok nowego pupila establishmentu PRL bis Ryszarda Petru, występującym komentatorem wyników głosowania.
Po drugie gospodarka
Jeśli zatem rząd nie będzie posiadał sprawnych kanałów komunikacyjnych, przez które będzie mógł dotrzeć do społeczeństwa z informacjami o faktycznej sytuacji państwa i o planowanych reformach, jego skuteczność zostanie podcięta u samych podstaw. A będzie ona niezbędna, bo przyjdzie mu zmierzyć się od początku z wyjątkowo trudnymi wyzwaniami. Przecież rzeczywisty stan państwa, jego instytucji, ale może przede wszystkim gospodarki, w tym szczególnie finansów, daleki jest od propagandowej wizji roztaczanej do dziś przez mainstream. Już pierwsza niebezpieczna rafa, na którą natknie się natychmiast rząd, to budżet, przygotowany przez odchodzącą koalicję PO–...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: