Wąskie koryto Tuska

W ciągu ostatnich trzech lat rząd Donalda Tuska doprowadził do zapaści infrastruktury przeciwpowodziowej i znacznego zwiększenia strat spowodowanych skutkami przejścia wielkiej wody. Zlikwidował wiele projektów inwestycyjnych w zakresie ochrony przeciwpowodziowej finansowanych z pieniędzy europejskich. Skompromitował Polskę w oczach Komisji Europejskiej, naraził ją na kary finansowe w związku z chaotycznym i nieterminowym wprowadzaniem dyrektywy przeciwpowodziowej. Gdy letnia powódź powiedziała „sprawdzam”, przy fleszach aparatów i obiektywach kamer premier winą za klęskę obarczył samorządowców. Zapomniał, że działania w zakresie ochrony przeciwpowodziowej koordynowane są na poziomie rządowym.

Katastrofa techniczna

W 2007 r. rząd Jarosława Kaczyńskiego pozostawił gotowy plan inwestycji w infrastrukturę przeciwpowodziową. To miał być przełom modernizacyjny w walce z żywiołem wywołującym w naszym kraju rokrocznie olbrzymie straty. Projekt minister rozwoju regionalnego śp. Grażyny Gęsickiej zakładał realizację za pieniądze europejskie licznych projektów budowlanych i remontowych na terenie pięciu południowych województw najbardziej zagrożonych działaniem żywiołu. Jednym z koronnych przedsięwzięć tego projektu miało być zmodernizowanie wałów przeciwpowodziowych na odcinku od Koszyc do Płocka, ale także naprawa zbiornika na Nysie Kłodzkiej i budowa nowego na Wisłoce.

Przykładowo, założenia finansowe tylko dla Podkarpacia wynosiły 400 mln euro. Projekt ten podzielił jednak los wielu innych przygotowanych za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości – wylądował w koszu. Rząd rezygnację z projektów uzasadniał tym, że „fachowcy” w najbliższych latach nie przewidują większych powodzi. Ta decyzja, jak się później okazało, była dla Polski bardzo kosztowna. – Wprowadzenie tych rozwiązań mogłoby znacznie zmniejszyć obraz klęski po ostatniej wielkiej powodzi – przekonuje poseł PiS i były minister transportu i budownictwa Jerzy...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: