Klimatyczny Wet

„Don’t You” to płyta interesująca i przyjemna w odbiorze. Debiutancki krążek Wet stoi jednak w muzycznym rozkroku. Nie wiadomo, czy grupa zamierza tworzyć spokojne R&B, czy bujający syth-pop

Ukazał się album „Don’t You”, debiutanckie wydawnictwo grupy Wet. I trzeba przyznać, że jest to debiut bardzo udany.  Synth-popowa kapela składająca się zaledwie z trojga artystów udowadnia, że współczesna muzyka wcale nie musi opierać się na mocnym beacie. Wet proponuje nam lekkie opadanie,  przeniesienie w przestrzeń pełną spokoju i pozytywnych emocji. Lekkie bujanie i ciepły głos wokalistki Kelly Zutrau ukoją nasze nerwy i pozwolą na chwilę oderwać się od problemów codzienności. Przestrzenny klimat utworów tworzą elektroniczne brzmienia wzbogacone o pogłosy, echa i podwojone wokale. Odpowiedzialni za nie są multi-instrumentaliści Jeo Valley i Marty Sulkow.Teksty śpiewane przez Kelly są proste, szczere i bardzo emocjonalne. Niestety, gdyby nie stworzony pod nie klimat muzyczny, mogłyby momentami uchodzić za nazbyt banalne. Problemem Wet jest to, że grupa ta chciałaby się lokować w obszarze R&B. I rzeczywiście w wokalu słychać wyraźne nawiązanie do tego gatunku. Nie brakuje bluesowego zaśpiewu, lekkiego beatu, bujającej melodii. Grupie jednak daleko do dobrego R&B. Brakuje zdecydowanie wyraźnego rytmu, mocniejszego bujania i co najważniejsze bogatszego wokalu. Wet ze swoim repertuarem o wiele lepiej wpisuje się we współczesny synth-pop czy coś, co można nazwać elektronicznym idie-pop. Muzyka zespołu jest mocno oszczędna, melodyjna i umiejętnie wykorzystująca pauzę, jako wyraźny artystyczny akcent budujący nastrój. „Don’t You” jest płytą, która stoi gdzieś w gatunkowym rozkroku. Nie przeszkadza to jednak w jej pozytywnym odbiorze. Krążek jest dość jednorodny, ale z pewnością nie męczący. Wet mogłoby jednak pokusić się o jakieś złamanie konwencji. Wrzucenie utworu bardziej dynamicznego, ostrzejszego lub wokalnie urozmaiconego. Dałoby to...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: