Derby Cyganów to będzie mecz!

Majowy weekend w Chrząstawie, następny w Genui, potem szybki wypad do Stolca i trzy szalone dni w Belgradzie. To nie jest sen pijanego podróżnika, tylko hipotetyczny rozkład wyjazdów groundhoppera. „Skakanie po boiskach” to sposób na życie coraz większej liczby kibiców. Prawdziwym celebrytą w tej zakręconej na punkcie piłki społeczności jest Radek Rzeźnikiewicz, bardziej znany jako Radek z Kartoflisk, który zgodził się wprowadzić czytelników „Gazety Polskiej” w dziwaczny świat groundhoppingu.


Rocznie ogląda około 200 spotkań piłkarskich. Mecze widział już w 45 krajach. W czerwcu Kartofliska będą mieć swoje piwo. W marcu filmy wrzucane przez niego na portal YouTube miały ponad milion odsłon. Na Twitterze właśnie przekroczył 20 tys. followersów, a na Facebooku jego stronę polubiło już prawie 60 000 osób. Jest żywym przykładem tego, że ogólnopolską popularność można zyskać dzięki wizytom w tak niestandardowych miejscach jak stadiony Świtu Staroźreby, Relaksu Miszewo Murowane, Dragona Miętne czy Husarza Sławiny. ‒ Jak mi się chce, to podróżuję, a jak nie, to idę na Hutnika czy Marymont w Warszawie. Kiedyś wyjazdy wybierałem w taki sposób, że sprawdzałem, która drużyna jest najgorsza w tabeli C- czy B-klasy w jakimś okręgu. Najbardziej lubiłem odwiedzać kluby, które na przykład w połowie sezonu miały na koncie zero punktów. I tu muszę potwierdzić, że poziom piłki nożnej w Polsce znacząco się podniósł, bo jeszcze kilka lat temu bez trudu znajdowałem po kilkanaście takich drużyn, a teraz góra jedną – opowiada Radek.


W piłkarskich podróżach zwykle towarzyszy mu dwóch, trzech kolegów z ekipy Kartofliska.pl. Są to tak zwani eksperci. Najpopularniejszym z nich jest pan Ambasador. Na filmach z cyklu „Ósma Liga Mistrzów”, które – jak mu się chce ‒ to montuje po swoich piłkarskich weekendach, eksperci wypowiadają się na temat poziomu meczów, a także żywo go komentują: „O rzesz k... mać!”, czy „Ale zaj....ł”, bo trzeba wiedzieć...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: