Koło ratunkowe dla polskiej piłki. Wielki mecz z koronawirusem  

PZPN ruszył z pakietem pomocowym dla klubów, który pozwoli utrzymać personel, grupy młodzieżowe i ich opiekunów. Do pensji zawodowych piłkarzy nie chce jednak dokładać. Tutaj na rękę klubom poszła Ekstraklasa S.A., która pozwoliła im obniżać kontrakty nawet o 50 proc. w związku z nadzwyczajnymi okolicznościami w Polsce spowodowanymi przez pandemię koronawirusa. 

PZPN chwali się, że jego pakiet pomocowy jest wart 116 mln zł. Na tę kwotę składa się m.in. 50 mln zł łącznie dla klubów czterech najwyższych lig, z czego kluby ekstraklasy otrzymają 30 mln na wsparcie szkolenia dzieci i młodzieży. Choć jest do tych kwot sporo zastrzeżeń, bo część tych pieniędzy i tak miała trafić w niedalekiej przyszłości do klubów, to i tak za tę decyzję związkowi można tylko przyklasnąć. 

– Jest nas stać na taki pakiet, ponieważ prowadzimy właściwą politykę finansową i mamy się czym dzielić – powiedział prezes PZPN Zbigniew Boniek. – Od ponad siedmiu lat, gdy jestem prezesem PZPN, potrafiliśmy odłożyć coś na kupkę. I teraz przyszła pora, żeby coś z tej kupki dać. To dobry projekt, daje klubom jasność w wielu sprawach – przekonywał prezes PZPN.

PZPN oświadczył m.in., że dofinansuje kluby ekstraklasy, pierwszej, drugiej i trzeciej ligi. To kwoty w wysokości – odpowiednio – 30, 10, 6 i 4 mln zł, z przeznaczeniem na wsparcie szkolenia dzieci i młodzieży.

Związek nie zapomniał pochylić się także nad amatorskimi klubami z niższych klas. Zawieszeniu uległy opłaty w rozgrywkach seniorskich w najniższych ligach (od trzeciej do C klasy) i w piłce młodzieżowej.

Największą częścią budżetów klubów najwyższych klas rozgrywkowych są jednak wysokie kontrakty piłkarzy. Tutaj na rękę klubom chce iść Ekstraklasa S.A., która na ich wniosek dopuściła na czas zamrożenia rozgrywek do obniżenia wynagrodzenia piłkarzy o 50 proc., jednak do kwot nie niższych niż 10 tys. zł brutto.

Ekstraklasa zwróci się do PZPN o przyjęcie...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: