To są słowa Geremka

Argumenty prof. Holzera, próbującego podważyć wiarygodność telegramu ambasadora NRD w Warszawie Neubauera z 2 grudnia 1981 r., są ciekawe i inspirujące. Ale z naukowego punktu widzenia – bardzo wątpliwe.

Materia sporu

Przypomnijmy fakty. 13 grudnia w „Gazecie Wyborczej” ukazał się tekst prof. Jerzego Holzera, który ostro zaatakował program Jana Pospieszalskiego wyemitowany kilka dni wcześniej. W programie tym zaprezentowano fragmenty depeszy wysłanej 2 grudnia 1981 r. przez ambasadora NRD w Polsce Horsta Neubauera do swoich berlińskich przełożonych. Znacząca część dokumentu to relacja z odbytej poprzedniego dnia rozmowy ze Stanisławem Cioskiem. Ciosek był wówczas członkiem rządu PRL odpowiedzialnym za sprawy związków zawodowych i należał do bardziej zorientowanych i wpływowych członków ekipy Wojciecha Jaruzelskiego.

W czasie rzeczonej rozmowy Ciosek zrelacjonował Neubauerowi rozmowę, jaką wcześniej odbył z jednym z głównych doradców „Solidarności” Bronisławem Geremkiem. Peerelowski minister opowiadał: „Część decydujących doradców »Solidarności« rozpoznała już obecną sytuację i wie o zmianie sytuacji. Mają więcej strachu, niż zakładaliśmy i zaczynają ratować skórę. Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów »Solidarności« Geremkiem (…). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja między »Solidarnością« w obecnej formie a socjalizmem realnym jest niemożliwa. Konfrontacja siłowa [jest] nieuchronna. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Aparat »Solidarności« musi zostać zlikwidowany przez państwowe organa władzy. Po siłowej konfrontacji »Solidarność« mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty związek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może – kontynuował Geremek – tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: