Zbrodnia ma narodowość

Jak świat długi i szeroki mnożą się wypowiedzi potwierdzające ciekawą tezę, że sprawcami i winowajcami II wojny światowej byli dość nieokreśleni „naziści”, wspierani przez rzeszę kolaborantów z krajów zajętych przez III Rzeszę. Skądinąd i ten pogląd lansowany jest nawet przez uważane za wzorzec dziennikarstwa BBC. Niemcy same zostały okupowane przez nazistów i były ich pierwszą, a także ostatnią ofiarą.

Aby propagować taką tezę, trzeba oczywiście liczyć na kompletną amnezję historyczną. Gang Hitlera nie zajął przecież Niemiec siłą i znienacka. Został wybrany w wyborach, a w kolejnych latach swoich rządów osiągał przeogromne poparcie. Nikt nikogo siłą nie wpisywał do NSDAP czy Hitlerjugend, propaganda Goebbelsa przyjmowana była z powszechnym zachwytem, a żarliwa wiara w Tysiącletnią Rzeszę osłabła dopiero wtedy, gdy Armia Czerwona znalazła się na ziemiach etnicznie niemieckich.

Truizmem jest stwierdzenie, że rządzenie, nawet przemocą, nie wymaga przyzwolenia społeczeństwa. Bez choćby milczącej akceptacji nie utrzymałaby się nawet mafia na Sycylii. Wbrew twierdzeniom lewackich pięknoduchów, lud zawsze odpowiada za szaleństwa swoich władców.

Opór przeciw hitleryzmowi był niemożliwy? Trudno stwierdzić, skoro praktycznie go nie próbowano. Okazał się perfekcyjną emanacją niemieckiego ducha. I nikt tego garbu z wnuków Nadludzi nie zdejmie.
Podobnie jest w przypadku komunizmu. Dość wygodnie brzmi teza, że garstka oszalałych bolszewików zniewoliła matuszkę Rasiję. Tylko że prawda jest inna. Armię Czerwoną tworzyli ochotnicy. Do WKP(b) garnęły się miliony, nie brakowało chętnych do służby w organach ani do tajnej współpracy z nimi. Tylko ze strachu? A fanatyzm, ambicja, żądza władzy…?

Gdyby komunizm był tylko narzuconym gorsetem, po swoim upadku zostałby oceniony i rozliczony. Na razie wspominany jest nostalgicznie przez całkiem wielu Rosjan, a ich przywódca uważa upadek ZSRR za największą tragedię od...
[pozostało do przeczytania 14% tekstu]
Dostęp do artykułów: