Śmiercionośna ustawa

Dżungla prawna

Na liczne niedostatki ustawy zwróciło uwagę kilkadziesiąt najpoważniejszych organizacji medycznych, obywatelskich oraz ekonomicznych (m.in. Naczelna Rada Lekarska, Naczelna Izba Aptekarska, Federacja Pacjentów Polskich, Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, Centrum im. Adama Smitha, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów). Wątpliwości jest bardzo wiele: począwszy od podstawowych specjalistycznych definicji (np. „cena zbytu netto”, „urzędowa cena zbytu”, „grupa limitowana” itd.), poprzez lawinę mętnych zaleceń dotyczących wszystkich faz produkcji i dystrybucji leków, po zawiłe zasady współdziałania przychodni z Narodowym Funduszem Zdrowia i rozpacz lekarzy oraz aptekarzy w obliczu mnogości wieloznacznych dyrektyw. Nie rozwijam kwestii niedopracowanych przepisów o reklamie leków czy „błędach ortograficznych”, które mogą zdyskwalifikować receptę w oczach inspektorów NFZ i zmusić lekarza do zwrotu refundacji, drakońskich kar dla hurtowni i aptek, których właściciele zinterpretują nowe przepisy inaczej niż kontrolerzy. Osobom o mocnych nerwach i anielskiej cierpliwości warto polecić drobiazgowy raport nt. ustawy przygotowany we współpracy m.in. z Ministerstwem Zdrowia przez firmę IMS Health Polska (listopad 2011 r., imshealth.com).

O co chodzi?

O pieniądze. Nowa ustawa określa udział wydatków NFZ na refundację leków na poziomie 17 proc. jego budżetu. Do tej pory państwo dopłacało obywatelowi do leków refundowanych dwukrotnie mniej niż na Węgrzech i pięciokrotnie mniej niż w RFN. Teraz te dysproporcje gwałtownie się pogłębią. Z list refundacyjnych zniknie 380 preparatów, a poziom refundacji zostanie obniżony dla 1055 i podwyższony dla 300 lekarstw. Istotą nowej ustawy jest wprowadzenie sztywnych marż i cen na wszystkie leki refundowane. Dotychczasowa maksymalna (ale możliwa do obniżenia) marża aptek na tego rodzaju leki wynosiła 8,91 proc. i została teraz obniżona do 5...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: