Brudny Harry – tajna broń Republikanów

Po mistrzowsku odegrany „dialog” (aktor ewidentnie improwizował, a całe jego wystąpienie trwało dwa razy dłużej, niż planowano – ok. 11 minut), wzbudził gorący aplauz widowni i lawinę komentarzy w internecie. Ten prościutki – wydawać by się mogło – zabieg retoryczny niektórzy amerykańscy komentatorzy określają jako „najbardziej zdumiewający w historii”. Jest już dla niego odrębna nazwa – eastwooding („eastwoodowanie”). Chwyt perswazyjny może i prosty, ale trzeba było na ten pomysł wpaść. I odegrać scenkę z talentem wielkiego aktora. Eastwood zrobił to tak dobrze, że przyćmił wystąpienie samego Roomneya.

Clint zmiennym jest

Ale wróćmy jeszcze do pierwszych słów Clinta: – Wiem, co myślicie. „Skąd się tutaj wziął ten człowiek robiący filmy? Przecież oni wszyscy są lewicowcami – na lewo od Lenina”. Ale to nieprawda. W Hollywood jest wielu konserwatystów i wielu ludzi o poglądach umiarkowanych – wśród Republikanów i Demokratów.

Oby Eastwood miał rację. Bo choć sam już w latach 50. głosował na Republikanów, a w zeszłej kampanii poparł Mc Caina, nie Obamę, to jednak zmieniał sympatie polityczne.

Śp. Jacek Kwieciński, nasz mistrz, kolega i wybitny znawca problematyki amerykańskiej, jeszcze rok temu pisał o ideowych nastrojach w Hollywood: „Symboliczna jest tu metamorfoza Clinta Eastwooda. Ongi podziwiał, także w sensie ideowym, Johna Wayne’a, był bliski poglądom Ronalda Reagana. Przesunął się w kierunku poprawności. Filmów propagujących eutanazję. Przyniosło mu to liczne honory” („Gazeta Polska” z 17 sierpnia 2011 r.). Pan Jacek miał tu niewątpliwie na myśli m.in. film „Za wszelką cenę” z udziałem Eastwooda i w jego reżyserii (2004 r., z Hilary Swank w roli bokserki), podejmujący problem eutanazji w poetyce politpoprawności – obsypany Oscarami w 2005 r. Wątpliwości co do konserwatyzmu późnego Eastwooda budzą również inne jego filmy (choćby demaskatorski „Sztandar chwały” z 2006 r. czy „Niezwyciężony” z 2009 r...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: