Publicystyka

Miało być inaczej. Tymczasem nie ma ani paraliżu szkół, ani postulowanych podwyżek, a sam strajk nauczycieli wyraźnie wymknął się spod kontroli Związkowi kierowanemu przez Sławomira Broniarza. Broniarz bitwę przegrał, ale zdaje się wychodzić z założenia, że „po nim choćby potop”. Związek Nauczycielstwa Polskiego od początku protestu nie brał pod uwagę żadnej alternatywy oprócz jednej: kompletnego paraliżu w systemie edukacji. Mówił o tym przecież sam Wincenty Sławomir Broniarz, który zagroził, iż ostatecznym krokiem zdesperowanych nauczycieli będzie „usadzenie” uczniów bez promocji do kolejnych klas. I patrząc na dziwne zachowania niektórych belfrów i samego przewodniczącego nie jest pewne, czy nie będziemy świadkami takiej właśnie formy strajku. Jednak pierwszą bitwę związkowcy...
Wojciech Mucha
Miało być inaczej. Tymczasem nie ma ani paraliżu szkół, ani postulowanych podwyżek, a sam strajk nauczycieli wyraźnie wymknął się spod kontroli Związkowi kierowanemu przez Sławomira Broniarza. Broniarz bitwę przegrał, ale zdaje się wychodzić z założenia, że „po nim choćby potop”. Związek Nauczycielstwa Polskiego od początku protestu nie brał pod uwagę żadnej alternatywy oprócz jednej: kompletnego paraliżu w systemie edukacji. Mówił o tym przecież sam Wincenty Sławomir Broniarz, który zagroził, iż ostatecznym krokiem zdesperowanych nauczycieli będzie „usadzenie” uczniów bez promocji do kolejnych klas. I patrząc na dziwne zachowania niektórych belfrów i samego przewodniczącego nie jest pewne, czy nie będziemy świadkami takiej właśnie formy strajku. Jednak pierwszą bitwę związkowcy...
Każdy, kto zabiera się za reformę polskiej edukacji, będzie musiał zacząć od tych, którzy uczą. Należy jednak przestać postrzegać całe środowisko jako jednorodną masę. Obecny system, nastawiony na przeciętność i bylejakość, trzeba zamienić na taki, który zachęca do bycia jak najlepszym nauczycielem. Zaczynając tekst o polskiej edukacji, muszę zaznaczyć jedno: to, co zwykle nazywa się dyskusją o polskiej szkole, tak naprawdę nią nie jest. Większość uczestników debaty opowiada o jednostkowych przypadkach, które albo mają dowodzić, że polska szkoła jest siedliskiem patologii, albo pokazywać, jak wspaniale i ciężko pracują nauczyciele. Tej dyskusji nie można jednak traktować poważnie, bo to tak, jakby chcąc przesądzić sprawę globalnego ocieplenia, pytać kilka przypadkowych osób, czy jest...
Być może oblicze Wołodymyra Zełenskiego wcale nie jest takie zabawne i miłe, jakby wskazywał jego dotychczasowy wizerunek. I może to też dotyczyć spraw polskich. Druga tura wyborów prezydenckich na Ukrainie już w niedzielę, 21 kwietnia. Póki co, prognozy pozostają miażdżące dla urzędującego prezydenta Petro Poroszenki. Według sondażu przeprowadzonego przez Ratting Group już podczas trwania kampanii w II turze wyborów W. Zełenski może liczyć na głosy ponad 70 proc. respondentów deklarujących pójście do urn. Niespełna 30 proc. może zagłosować na Poroszenkę. Nawet osoby życzące Poroszence jak najlepiej i aktywnie wspierające jego kampanię stwierdzają, że przegrana Poroszenki jest prawie przesądzona i że tylko cud może to zmienić. Politolog Jewhen Mahda jest bardziej ostrożny, ale i on...
Krzysztof Wołodźko
Po śmierci Pawła Adamowicza środowiska lewicowo-liberalne ruszyły do walki z mową nienawiści. Nie spostrzegły, że przez lata same masowo używały tej broni nie tylko w walce z „pięćsetplusami”, lecz także z „ludem smoleńskim” i wszystkim, co uznają za sobie wrogie. Nie trzeba sięgać pamięcią do miesięcy tuż po tragedii smoleńskiej ani do tych paru długich lat, gdy ludzi kultywujących pamięć o tragedii 10 kwietnia 2010 roku sekowano nie tylko w mediach komercyjnych, lecz także publicznych. Smoleńskie kontrmanifestacje to stały element ostrej walki politycznej z Prawem i Sprawiedliwością: nikt tam nie przebiera w słowach, a w mediach społecznościowych obelgi wobec „PiS-dzielców” i „sekty smoleńskiej” są w takich sytuacjach na porządku dziennym. Zaś niedawna historia z nierzetelnym...
Dziewięć lat po katastrofie smoleńskiej nadal nie możemy pewnie stwierdzić, jaka była natura tego zdarzenia. W sprawie Smoleńska zastosowano wszystkie możliwe techniki dezinformacji i siania zamętu, przeprowadzono także precyzyjną operację skojarzenia tej tematyki z doraźną polityką, a dociekania na ten temat osadzono w mocno pejoratywnym kontekście. Opowiadając dziś o katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku, należy właściwie snuć dwie opowieści naraz: jedna będzie zawierać opis tego, co tam się naprawdę wydarzyło, a druga będzie analizą dezinformacji, zakłamywania i zniechęcania opinii publicznej do podejmowania rozważań na ten temat. Jedno jest pewne: Smoleńsk dobitnie pokazał realny stan państwa polskiego i jego służb. Czy jednak ten stan uległ zasadniczej zmianie? Co się tam...
Joanna Lichocka
Nauczyciele mają poważny kłopot. Akcja strajkowa prowadzona pod dyktando postkomunistycznych działaczy aparatu związkowego panów Sławomira Broniarza i Jana Guza sprowadziła na pracowników oświaty kilka bardzo niewygodnych pytań. Najważniejsze jest to, które zadaje sobie pewnie dziś całkiem dużo osób w Polsce: jaką kondycję etyczną ma obecnie środowisko pedagogiczne? Pytanie to pojawiło się po raz pierwszy publicznie już kilka miesięcy temu, gdy nauczyciele masowo brali lewe zwolnienia lekarskie, aby w ten sposób zablokować możliwość funkcjonowania szkół. Nagle zachorowali – tyle że nie szwankowało ich zdrowie, lecz moralność. Pedagodzy, wychowawcy dawali publiczne świadectwo – kłamiemy i korzystamy z fałszerstwa. Ten i ów nawet głosił w mediach, że to dobry sposób, aby w imię racji...
Wojciech Mucha
Komentując wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie, tylko wydąłem usta. – U nas by było niemożliwe – prychnąłem. No bo czy wyobrażają sobie Państwo, że ktoś będący hybrydą Ryszarda Petru i Krystyny Jandy otrzymuje 30 proc. głosów i jest niemal pewny tego, że w wyścigu po fotel prezydencki nikt go nie zatrzyma? Niestety, po głębszej analizie widać, że kijowski krajobraz (między)wyborczy powinien być ostrzeżeniem także dla nas. Paradoksalnie zaskoczenia nie było. 31 marca pierwszą turę wyborów prezydenckich na Ukrainie wygrał Wołodymyr Zełeński, komik, aktor i… nikt więcej. W drugiej turze to on zmierzy się z urzędującym prezydentem Petro Poroszenko. „Król czekolady”, jak mówi się o Poroszence, zmierzy się jednak nie tylko z komikiem. To będzie starcie z pogłębionymi...
W oryginale pędzą: wojna, zaraza, głód i śmierć, my jednak żyjemy w epoce miniaturowych apokalips, w Polsce wszystkie one wylazły z PRL-u i jak natrętne insekty nie dają się zapędzić do lamusa. Polska mała apokalipsa polega na rozprzestrzenianiu się demona acedii, najlepiej charakteryzowanym jako „duchowa depresja”. Stałe poczucie uderzania w ścianę powoduje karlenie aspiracji i zadowalanie się byle czym. Nieraz już pisałem, że żyjemy w epoce potiomkinowskiej mistyfikacji na polską miarę. Realnie nie powstała III Rzeczpospolita, jej miejsce ciągle zajmuje niedobita, postkomunistyczna Republika Okrągłego Stołu – różowa kokota udająca pełnoprawne państwo. Cztery biedy wypełzłe spod Okrągłego Stołu stanowią jednocześnie bazowe fundamenty trwania tej nasączonej kompleksami wobec świata,...
Krzysztof Wołodźko
To znamienne, że przeciw ACTA2 są takie organizacje jak Panoptykon, znakomicie orientujące się w legislacyjnych, społecznych i kulturowych meandrach globalnego internetu. Organizacje, którym nie da się zarzucić, że ulegają „prawicowej histerii” albo że brak im wiedzy o postępującym w internecie ograniczaniu wolności użytkowników kosztem realizowania interesów globalnych potęg sieciowych. W miniony wtorek Parlament Europejski poparł unijną dyrektywę o prawach autorskich bez poprawek. Zdecydowanie zmienia ona zasady publikowania i monitorowania treści w internecie – niestety, w znacznej mierze na niekorzyść nas wszystkich. Szczególnie niebezpieczny jest artykuł 13 tej dyrektywy, który stwierdza, że platformy informacyjne, takie jak Google, YouTube czy Facebook, ale też polski Wykop, będą...
Trwa bój o palmę „pierwszego geja III RP”. O ten swoisty laur walczą Robert Biedroń (ze swoim partnerem) i Paweł Rabiej. Bój jest zacięty, ale im więcej politycy wypowiadają się na temat „udogodnień dla środowisk LGBT”, tym bardziej im szkodzą. Co ciekawe, sygnał do boju w tym wyścigu dał heteroseksualny prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. To on zaczął prezydenturę w stolicy nie od realizowania obietnic wyborczych, przedstawienia planów inwestycyjnych, lecz od niesprawnego „tramwaju różnorodności” i forsowania polityki tolerancji poprzez osławioną już kartę LGBT. Fenomen polityki społecznej Trzaskowskiego próbował wyjaśnić niedawno w rozmowie z red. Robertem Mazurkiem wiceprezydent stolicy Paweł Rabiej. Warto przy tym pamiętać, że dopóki polityk Nowoczesnej nie odnalazł się w fotelu...
Joanna Lichocka
Ten strajk wspierany tak mocno przez totalną opozycję ma przede wszystkim uderzać w rząd i wprowadzać zamieszanie w czasie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Nikt nie robił pewnie takich badań, ale środowisko nauczycielskie, zwłaszcza to skupione w ZNP, które kiedyś współtworzyło SLD w sejmie, nie da się podejrzewać o sympatie sprzyjające PiS. Dlatego nie powinna dziwić obecna akcja strajkowa – jej wymiar polityczny jest oczywisty. Niemniej – trzeba to zaznaczyć – nauczyciele powinni zarabiać więcej, i to właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął prace, aby poprawić ich status materialny. Od nikogo z PiS nauczyciele nie usłyszeli, że „piniędzy nie ma i nie będzie”. Słyszeli to od polityków PO-stkomuny, ale wtedy nie grozili strajkiem totalnym uderzającym w interesy...
Rzecz będzie o zdrajcach, a nawet bardziej o tym, jak kończą się igraszki z zasadami, wśród których jedną z pierwszych jest wierność i dotrzymywanie słowa. Nic tak nie degeneruje polityka jak publicznie popełniona zdrada. Już słyszę śmiech dzisiejszych polityków – spokojnie! Poczytajcie dalej, poczytajcie. „Każdego można kupić, trzeba tylko znać cenę i rodzaj waluty” Waldemar Łysiak Zdrada, nawet jeśli początkowo przynosi frukty, zawsze kończy się wolniejszą lub szybszą degeneracją. W polskiej polityce od dawna mówienie o stałości poglądów, poważnym stosunku do deklarowanych wartości uznawane jest za naiwniactwo lub w najlepszym razie hipokryzję. Niestety, jest wiele przykładów potwierdzających ten stan rzeczy. Jak zatem powodzi się zdrajcom? Przyjrzyjmy się kilku intrygującym...
Wybiórczy dobór prawdziwych informacji bywa metodą uzasadniania dalekich od prawdy uogólnień. Zarzut ten można postawić artykułowi Macieja Marosza „Jądro postkomunizmu, czyli wydział prawa Uniwersytetu Warszawskiego”, opublikowanemu w „Gazecie Polskiej” 27 lutego 2019 roku. Przedstawiony został w nim obraz Wydziału Prawa i Administracji UW jako jednolitej lewicowo-liberalnej zbiorowości, zasługującej na niechęć czytelników co najmniej z trzech powodów. Zawartą w tytule tezę o postkomunizmie wzmocniono bowiem informacjami na temat zaangażowania pracowników Wydziału w „radykalne protesty wobec obecnej władzy” i „lobbing LGBT”. Do prawdy dochodzi się przez konfrontację argumentów. Opublikowana półprawda na temat WPiA UW wymaga uzupełnienia o brakującą połowę, co może spowodować...
Spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z liderem hiszpańskiej konserwatywnej partii Vox, Santiago Abascalem, wywołało duże zainteresowanie polskich mediów. Czym charakteryzuje się to ugrupowanie, które przebojem wdarło się do pierwszej ligi hiszpańskiej polityki? Choć partia Vox liczy niespełna sześć lat, to jej lider w świecie polityki jest aktywny znacznie dłużej. Przez prawie 10 lat był działaczem centroprawicowej Partii Ludowej (PP), z której wystąpił w 2013 roku w sprzeciwie wobec działań jej lidera, a zarazem premiera Mariano Rajoya. Już wtedy krytykował brak zdecydowania ludowców wobec ważnych wyzwań hiszpańskiej polityki: separatyzmu katalońskiego, imigracji i kwestii światopoglądowych. Choć PP od 2011 roku posiadało samodzielną większość w Kortezach, nie zdecydowało się na cofnięcie...
Wojciech Mucha
Przyjaźń polsko-węgierska trwa tysiąc lat, to fakt. Węgrzy także dziś darzą nas sympatią, którą okazują niemal na każdym kroku. Niech jednak te plusy nie przesłaniają nam minusów. A w zasadzie realiów. Polityki. Podczas VII Wielkiego Wyjazdu na Węgry węgierski taksówkarz, którego poprosiłem o rachunek, dostał szewskiej pasji i rzucił mi w twarz banknotem o nominale 2000 forintów, który wręczyłem mu za kurs. Wyprosił mnie także z taksówki w dość bezceremonialny sposób. Gdybym przez pryzmat tego zdarzenia patrzył na naszą wyprawę na Węgry, opis byłby przepełniony goryczą, tak jak Budapeszt klubowiczami „GP”. Byłby to obraz nieprawdziwy, ale tylko troszkę mniej nieprawdziwy niż hurraoptymizm, w który możemy popaść, słuchając przemówienia Viktora Orbána przed budapeszteńskim Muzeum...
Krzysztof Wołodźko
Prawica sądzi, że Facebook cenzuruje tylko ją. To nieprawda. Ale faktem jest, że prawicy dostaje się znacznie częściej, ponieważ łatwiej podpada pod pisane i niepisane paragrafy poprawności politycznej, którymi rządzą się wielkie korporacje, także medialne. Od jakiegoś czasu na Facebooku wyświetlają mi się jako „sponsorowane” tylko treści anty-PiS-owskie. Czasem klikam, że ich nie chcę, ale nic to nie daje. Może któryś z mądrych algorytmów „Bunia” uznał, że zbyt skręcam w prawo i chce mi wyprostować kręgosłup. A może ktoś z polskich władz Facebooka uważa, że trzeba walczyć o demokrację. A może, któż to wie, lewica i liberałowie po prostu płacą tam za reklamę więcej. Problem w tym, że wszystko zostaje w sferze przypuszczeń: nigdy się tego nie dowiemy. Facebook to korporacja zazdrośnie...
„W budżecie nie ma pieniędzy”, „To prosty plan na katastrofę gospodarczą”, „Zmierzamy w kierunku Grecji” – to typowe komentarze części ekonomistów do tzw. piątki Kaczyńskiego. Są w zasadzie takie same jak cztery lata temu do socjalnej części programu. Wizja ruiny finansów publicznych i załamania gospodarki była cztery lata temu jednym z filarów narracji „straszenia PiS-em”. Wielu liberalnych ekonomistów i publicystów tłumaczyło, dlaczego świadczeń 500+ nie należy wprowadzać i dlaczego podwyższony przez rząd Donalda Tuska wiek emerytalny (do 67 lat dla kobiet i mężczyzn) trzeba utrzymać. Podstawowym argumentem były oczywiście pieniądze. W budżecie ich nie ma, a skoro tak, to państwo będzie musiało zaciągać coraz więcej długów, co skończy się kryzysem finansowym i koniecznością żebrania...
Joanna Lichocka
Ledwo napisałam, że sondaże, które pokazują zwycięstwo Koalicji Europejskiej, przyjmuję z radością, bo to pomoże nam zmobilizować wyborców, a posypały się w kolejnych dniach takie, które wskazują na przygniatające zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. Ostatnie badania CBOS i IBRiS pokazały dwukrotną przewagę PiS nad POstkomuną. I nie wywołało to kontrowersji. Bierze się to zapewne z tego, że totalna opozycja nadal nie ma Polakom niczego do zaoferowania oprócz wojny ideologicznej, a Prawo i Sprawiedliwość konsekwentnie pokazuje, że realizuje swoje zobowiązania wyborcze i przedstawia nowe, skierowane do zwykłych ludzi. Znaczący zwrot w sondażach tuż po rozpoczętej z impetem kampanii do Parlamentu Europejskiego nie zdziwił obserwatorów z żadnej ze stron politycznego sporu. Koń jaki jest,...
W naszym cyklu tekstów na temat Funduszu Sprawiedliwości pisaliśmy już o sfinansowaniu przez niego budowy Kliniki Budzik dla dorosłych Fundacji „A Kogo?” w Warszawie czy pomocy materialnej i terapeutycznej dla chłopca z Podhala, który uległ wypadkowi drogowemu. Teraz czas na informacje o szerszych działaniach Funduszu. Przypomnijmy ideę i misję Funduszu - jego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Pokrzywdzeni przestępstwem, niekoniecznie dysponujący już prawomocnym wyrokiem sądu w swojej sprawie, ze środków Funduszu otrzymują pomoc medyczną, psychologiczną, rehabilitacyjną, prawną czy materialną. To, co czyni Fundusz wyjątkowym, to fakt, że nie rozdaje on jak „zwykłe” ośrodki pomocy pochodzącej z pieniędzy podatników czy środków ze zbiórek charytatywnych, ale...
Gdyby obecnej opozycji udało się znaleźć wspólny język z najbardziej poszkodowanymi ekonomicznie grupami naszego społeczeństwa, rząd byłby w nie lada opałach. Zmajoryzowana przez Grzegorza Schetynę opozycja jest jednak na tyle oderwana od realiów życia zwykłych obywateli, że rząd może spać spokojnie. Nie oznacza to jednak, że czeka nas spokojna wiosna. Nadchodzi wiosna, a wraz z nią kolejne nadzieje na wywrócenie Polski do góry nogami. Opozycja totalna znów modli się do bożka populizmu i resentymentu – może tym razem protesty nauczycieli i blokujące Warszawę marsze feministek rozhuśtają emocje. A nuż za pomocą „zaprzyjaźnionych mediów” niemieckich i sorosowskich uda się zagotować ludziom w głowach i wyprowadzić ich na ulicę w geście sterowanej nienawiści do obecnego rządu i prezydenta...
Joanna Lichocka
Cieszą mnie sondaże pokazujące małą przewagę Zjednoczonej Prawicy nad POstkomuną, a prawdziwą radość sprawił mi jeden z nich, którego wyniki miały dowieść, że już jest pozamiatane – totalna opozycja wygrywa w cuglach i „normalne”, „prodemokratyczne” siły wygrają z PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nie, nie stałam się wielkomiejskim lemingiem ani nie pokochałam towarzycha z POstkomuny – mam po prostu nadzieję, że czytając te sondaże, Polacy przestraszą się i… pójdą 26 maja do wyborów. Bo boję się, że na razie wyborcy, którzy nie chcą, „żeby było, jak było”, nie doceniają znaczenia europejskich wyborów. Że wzruszają na nie ramionami. Nie chcę siać defetyzmu, ale najchętniej napisałabym, posługując się tymi radośnie przez media obozu antypisowskiego publikowanymi sondażami: tak...
Czy wiecie, dlaczego marksiści przegrali swoją pierwszą batalię o światowy rząd dusz? Nie, nie i nie… nie dlatego, że ich władzę obaliła jakaś opozycja. Owszem, wielu ludzi dzielnie walczyło, ale oni zawsze mieli przewagę siły i służb. Komuna przegrała niemal wyłącznie dzięki rodzinom, normalnym wielopokoleniowym środowiskom domowym, w których przechowywano prawdę i broniono młodzież przed indoktrynacją. Gdyby nie normalne rodziny, internacjonalny komunizm wżarłby się o wiele głębiej w gardło świata. Marksizm, komunizm są jednak jak wirusy grypy – nie da się wynaleźć uniwersalnej szczepionki na te przypadłości – mutują. Kiedy więc nowy wirus tej samej choroby – neomarksizm – zabrał się do działania (zmutowany o postulaty Gramsciego, Spinellego, Trockiego i Szkoły Frankfurckiej),...
Krzysztof Wołodźko
Siłą wciąż wzmacnianej polityki prorodzinnej PiS jest przełamanie filozofii wiecznego „nie da się”. A bezsiłą liberalno-lewicowej opozycji – dogmatyczne zamknięcie w gospodarczych i kulturowych doktrynach, które odbierają im zaufanie niezideologizowanego elektoratu. Niemal rozczulił mnie niedawno Bronisław Komorowski, który z głębokości Budy Ruskiej widzi sprawy chyba trochę lepiej niźli spod żyrandola. I tak podsumował w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” ośmioletnie rządy PO-PSL: „Sknerzyli, a potem przyszli następni i te pieniądze wydali”. To bardzo ciekawa konstatacja. Prominentny przedstawiciel „totalnej opozycji” szczerze przyznaje, że koalicja PO-PSL miała środki, żeby wydać je na sensowniejszą politykę prorodzinną. Dlaczego tego nie zrobiła? Komu szkodzi doktrynerstwo...
Wojciech Mucha
Witold Gadowski jest wyrobionym publicystą, doskonale odczytuje nastroje, trafnie ocenia sytuację. Zdziwiło mnie więc, gdy przeczytałem jego diagnozę, że w momencie, kiedy w Polsce ważą się sprawy kluczowe dla naszego bezpieczeństwa, on postuluje koalicję PiS z populistami zjednoczonymi pod antyamerykańskim i antyizraelskim sztandarem. W opublikowanym w ubiegłym tygodniu na łamach „Gazety Polskiej” tekście: „Tusk, negacjoniści i narodowe nadzieje” Witold Gadowski dość trafnie diagnozuje sytuację przed wyborami, wskazując na groźbę powrotu Tuska i odwoływanie się przez media głównego nurtu do kompleksów trawiących część wyborców. Jednak recepta, jaką proponuje, jest już rodem z political fiction, i cechuje raczej krzykaczy z internetowych telewizji. Scenariusz to tyle nierealizowalny,...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
W ostatnich kilkunastu dniach mieliśmy do czynienia z trzema ważnymi wydarzeniami: konferencją bliskowschodnią w Warszawie, II szczytem Trump-Kim Dzong Un w Hanoi oraz szczytem Bukareszteńskiej „9” w Koszycach (forum współdziałania państw wschodniej flanki NATO, powołane w 2015 r. z inicjatywy Polski i Rumunii). Dlaczego korelacja tych wydarzeń jest ważna? Jakie znaczenie ma główne przesłanie każdego z nich i jakie z tego płyną wnioski dla Polski? W konferencji warszawskiej udział wzięły 62 państwa, w tym wszystkie kraje UE, choć bez szefowej unijnej dyplomacji Federici Mogherini, co podkreślało marginalne znaczenie Unii. Wszystko to jest ważne, ale o ciężarze gatunkowym spotkania rozstrzygał patronat USA nad całym wydarzeniem, fakt znalezienia się przy jednym stole monarchii...
Joanna Lichocka
W kolejnych wyborach do Parlamentu Europejskiego brało udział dotąd niewiele ponad 20 proc. Polaków. Trzeba przyznać, że ta absencja przy urnach była w pewnym stopniu racjonalna. Iluzoryczność władzy Parlamentu Europejskiego, koszmarna ordynacja, która wprowadziła niezrozumiałe dla wyborców mechanizmy przyznawania mandatów oraz stosunek do wyborów samych politycznych elit traktujących kadencje w Brukseli jako ekskluzywne kontrakty dla swoich działaczy wystarczająco zniechęcały do uczestniczenia w wyborach. Do urn chodzili zatem najbardziej zaangażowani proeuropejscy wyborcy i ci, którzy najpoważniej traktowali obywatelski obowiązek. Poprzednie wybory europejskie były ostatnimi, w których wygrała Platforma Obywatelska – zwyciężyła o włos, zdobywając nieco ponad 24 tysiące głosów...
Tomasz Terlikowski
Wiele ważnych słów padło podczas konferencji na temat przestępstw seksualnych w Kościele. Od tego, o czym mówiono, nie mniej ważne jest jednak to, o czym milczano. To dobrze, że w Watykanie odbyła się wielka konferencja na temat ofiar pedofilii. To ważny akt i nie ma co ukrywać, że w trakcie spotkania padło naprawdę wiele ważnych słów. Z częścią diagnozy trudno się nie zgodzić: problemem jest przedkładanie dobra instytucji nad dobro ofiar, klerykalizm rozumiany jako nadużycie władzy, brak odpowiedniej reakcji. O tym wszystkim będziemy musieli rozmawiać jeszcze przez wiele dziesięcioleci, bowiem nie jest wcale łatwo zwalczyć chorobę klerykalizmu (mocną także w Polsce) bez poważnego przedyskutowania nowego modelu kapłaństwa. Modelu, który z jednej strony uwzględniałby całą...
Tomasz Terlikowski
Oczyszczenie Kościoła z przestępców seksualnych to obowiązek katolików. Szkoda tylko, że antyklerykalna ofensywna lewica tak nam to utrudnia. Od jakiegoś czasu antyklerykalna lewica robi wszystko, by uniemożliwić albo maksymalnie utrudnić oczyszczenie Kościoła. I nie jest to przesada. Kolejne akcje, niszczenie pomników (nawet jeśli osoby, które na nich stoją – a tak jest w przypadku ks. Henryka Jankowskiego – nie zasługują na monumenty), nawoływanie do profanacji figur świętego Jana Pawła II czy uczynienie z walki z przestępcami seksualnymi (generalnie słusznej) pałki do walki z Kościołem – wcale nie służą załatwieniu sprawy. Jest wręcz przeciwnie. Cel: zwalczyć Kościół Dlaczego? Bo tak się składa, że debata nad przestępstwami seksualnymi (głównie homoseksualnymi, a wcale nie...
Koalicja PiS jest coraz mocniej krytykowana za błędy, które popełnia, sprawując władzę. To realny koszt władzy. Czy jednak dziś istnieje alternatywa dla niedoskonałego PiS, czy istnieje siła polityczna, która wszystko zrobi lepiej i uniknie patologii, które degenerują sprawujących rządy? Obecnie istnieją jedynie trzy opcje wyboru: PiS, kosmopolityczna opozycja utożsamiana z Grzegorzem Schetyną i jego PO oraz koalicja narodowo-wolnościowa grupująca działaczy narodowych, zwolenników Grzegorza Brauna oraz ludzi spod znaku Janusza Korwin-Mikkego. Oczywiście pomysłów na Polskę jest zdecydowanie więcej, jednak nie wykrystalizowały one jeszcze czytelnych ugrupowań, które mogłyby ubiegać się o głosy wyborców. Pewną niewiadomą pozostaje postawa Donalda Tuska, który – przy poparciu Niemiec –...
Joanna Lichocka
To był nokaut. Propozycje PiS przedstawione na konwencji rozpoczynającej maraton wyborczy przed wyborami europejskimi w maju i parlamentarnymi na jesieni ogłoszone przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego zgniotły na miazgę całą narrację totalnej opozycji. Program 500 plus na każde dziecko, zwolnienie z podatku PiT młodych – do 26. roku życia – pracowników, obniżenie podatku PiT dla wszystkich, trzynastka dla emerytów i przywrócenie połączeń autobusowych – to obok wcześniej przedstawionej „piątki Morawieckiego” konkrety dla Polaków, dowodzące, że rząd może pracować tak, by ludziom żyło się lepiej w bardzo konkretnych wymiarach. I że może taki program realizować stosunkowo szybko i bardzo szeroko – w ciągu niespełna czterech lat każdy Polak zyskał lub...
Krzysztof Wołodźko
To artykuł szczególnie dla tych, którzy dają „Gazetę Polską” do przeczytania swoim dzieciom, wnukom, siostrzeńcom. Puśćcie ten tekst dalej – szczególnie gdy ktoś was zapyta, skąd żałoba narodowa po premierze Janie Olszewskim. Lata 90. to czas szybkich zmian ekip rządowych – charakterystyczny element tamtych czasów, niespokojnych pod każdym względem. Szczególnie w młodszych pokoleniach są ludzie, którzy programowo nie interesują się polityką. I albo ogóle nie wiedzą, kto wówczas rządził, albo nazwiska poszczególnych premierów nic im nie mówią. Ale są też tacy, którzy z wiekiem zobaczyli więcej. Dla nich to rząd Jana Olszewskiego stał się punktem odniesienia dla oceny początków III Rzeczpospolitej i jej późniejszego kształtu. Położyć kres patologii Parę dni temu puściłem sobie na...
Joanna Lichocka
Szczyt bliskowschodni w Warszawie – jak każda znacząca inicjatywa dyplomatyczna rządu PiS – spotkał się z rozpisanymi na różne rodzime głosy próbami deprecjonowania i krytyki: od przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorza Schetyny przez POstkomunistycznych polityków, publicystów i ekspertów systemu III RP po wszelkiej maści narodowców. Wszyscy, świadomie czy nie, mówili głosem Moskwy lub Berlina, a nie polskiej racji stanu. Nic nowego pod słońcem nad Wisłą. Przykładów wykorzystywania polityki zagranicznej do partykularnych interesów przez ugrupowania POstkomuny jest mnóstwo. Gdy śp. prezydent Lech Kaczyński bronił pozycji Polski podczas negocjacji w kwestii traktatu lizbońskiego, w kraju spotykał się z rechotem i drwiną, natomiast eksperci i dziennikarze chwalili „...
Wojciech Mucha
Skupiona wokół Platformy Obywatelskiej grupa polityków wie, że jedyne, co może im pozwolić na powrót do władzy, to przekonanie większości Polaków, że są „ostatnią nadzieją na zasypanie podziałów”. Na razie udało się im do tego przekonać jedynie swoich wyznawców. Walka jednak trwa. Nic dziwnego. Bój to może być ich ostatni. Kalkulacja jest prosta. Złośliwie nazywani „totalnymi” już dawno zdali sobie sprawę, że żadna merytoryczna dyskusja, spory programowe czy przedstawianie racjonalnej alternatywy dla rządów Prawa i Sprawiedliwości nie są w stanie przywrócić im władzy. Co więcej, raczkująca partia Roberta Biedronia jest dla Platformy Obywatelskiej tym, czym celnie wymierzony z zaskoczenia lewy sierpowy. Okazuje się bowiem, że po wchłonięciu Nowoczesnej, po próbie zagospodarowania...
Joanna Lichocka
Odejście Jana Olszewskiego, wybitnego przedstawiciela polskiej inteligencji, świetnego prawnika, mądrego obrońcy w procesach politycznych ofiar reżimu komunistycznego, premiera dążącego do uwolnienia Polski z komunistycznego i sowieckiego dziedzictwa, przypomniało Polakom istotę najważniejszego sporu, który towarzyszy nam od dekad. Czy Polska może być wolna i suwerenna, czy ma być państwem o czytelnych demokratycznych regułach odwołującym się do prastarych republikańskich wartości, państwem nawiązującym do II Rzeczypospolitej, a nie do PRL? Czy przeciwnie, ma stanowić jakieś kondominium podporządkowane interesom możnych sąsiadów, państwem niejasnych układów, zakłamanej historii i zrelatywizowanych lub zanegowanych wartości, zaledwie formą przekształcenia sowieckiego ustroju? Premier...
Joanna Lichocka
Trudno rozstrzygnąć, co powodowało redaktorami „Gazety Wyborczej”, gdy zapowiadali wielką aferę mającą (jak zwykle) oznaczać koniec PiS i prezesa Jarosława Kaczyńskiego w polityce. Okazała się świadectwem uczciwości, przestrzegania zasad i prawa oraz przenikliwości lidera PiS. „Gazeta Wyborcza”, usiłując uderzyć w prezesa PiS, zastosowała dokładnie te chwyty manipulacyjne, które przewidywał Jarosław Kaczyński w nagranej rozmowie, gdy tłumaczył, czemu m.in. projekt budowy wieżowca przy ul. Srebrnej w Warszawie nie może być realizowany. Bez cienia zażenowania opublikowano nawet te zdania, w których mówił o spodziewanych atakach i manipulacjach na ten temat – że to Jarosław Kaczyński buduje wieżowiec, że jest bogaczem itp. I powtarzali je politycy opozycji! Trudno nie odnieść wrażenia...
Kiedyś polska polityka miała dwa powszechnie rozpoznawane oblicza: „przedwojenne”, kojarzone z postacią Ignacego Mościckiego – pana o jasnym obliczu i dystyngowanej postawie – oraz „peerelowskie,” utrwalone w postaci partyjnego działacza, rozpanoszonego nieuka w znoszonym garniturze, który braki w kindersztubie pokrywał tupetem i prostackim korzystaniem z władzy. Polityka w tzw. III Rzeczpospolitej przybierała różne wcielenia. Raz objawiała się obliczem poważnego i budzącego szacunek Jana Olszewskiego, aby za chwilę trącić pijanym uśmieszkiem Aleksandra Kwaśniewskiego. We współczesny obraz polskiego polityka wdrukował się nieco obcesowy, lecz nie pozbawiony uroku sposób bycia i działania Andrzeja Leppera, pokrętny, choć momentami także uroczy sposób publicznego istnienia właściwy...
Joanna Lichocka
Ustawa o ograniczeniu i ujawnieniu zarobków w NBP w chwili, gdy bierzecie Państwo ten numer „Gazety Polskiej” do ręki, jest właśnie procedowana – w środę, na specjalnie zwołanym posiedzeniu Sejmu. Ten tekst piszę w sobotni poranek, nie wiem zatem jeszcze, jak protestuje w tej sprawie opozycja. Ale łatwo się domyślić, co zaboli ich najbardziej. Nowa ustawa przewiduje ujawnienie – do 31 marca każdego roku – wysokości wynagrodzeń prezesa NBP, członków zarządu, dyrektorów departamentów wraz ze wszystkimi premiami, nagrodami, dodatkami, z wyszczególnieniem na kolejne miesiące z roku minionego. Będzie wiadomo, ile prezes NBP i każdy członek kadry kierowniczej w banku zarobił w lutym, maju czy listopadzie 2018 roku. I ma być tak co roku. Prezes NBP, członkowie zarządu, dyrektorzy...
Dzisiejsza polska opozycja – w większości czerpiąca inspiracje z postępowania neomarksistowskich kręgów Europy i USA – dąży do tego, aby być arbitrem poglądów i nastrojów, a jednocześnie monopolistą w ich powszechnym wytwarzaniu. Rolę egzekutorów tego „porządku” pełnią celebryci odgrywający rolę dziennikarzy, publicystów, artystów i naukowców. To jednak role… Oni hodowani są po to, aby spełnić swoje ideologiczne zadanie. Pozostaje pytanie, kto ich „hoduje” i czy władza nad mediami i kulturą jest dziś tym samym, czym, w czasach PRL, monopol medialny i władza nad wojskiem i policją. Współczesny „kulturkampf” albo władcy marionetek „Kiedy słyszę słowo »kultura«, odbezpieczam mojego browninga” – tak napisał w swojej sztuce teatralnej nazistowski dramaturg Hanns Johst – niestety nie...
Krzysztof Wołodźko
Artystyczne salony, na ogół lewicowo-liberalne światopoglądowo, chętnie korzystają z wolności słowa, traktując ją jako swoje niezbywalne prawo. Ale jeszcze chętniej zrzekają się odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki swobody wypowiedzi. Nienawiść – to przecież inni, na ogół kojarzeni z rządzącą prawicą. Tuż po zabójstwie Pawła Adamowicza w mediach społecznościowych ożyła dyskusja o wolności słowa i mowie nienawiści. O tym, co je różni i kiedy oraz w czyich oczach. Nerwowa i rozgorączkowana, ale dość dobrze pokazująca problem. Jej meritum znakomicie oddaje grafika autorstwa Jarka Kozłowskiego. Przedstawia dwóch skłóconych mężczyzn. Jeden cofa się lękliwie i ogląda z obawą na drugiego, a drugi, nacierając, ze złą miną, rzuca ostro: „Nie porównuj mojej wolności słowa ze swoją mową...
Wojciech Mucha
Lewica i liberałowie nie potrafią żyć bez Kościoła. Kościoła, który jest dla nich punktem odniesienia i który paradoksalnie postępowcy pragną zniszczyć, by wejść w jego miejsce ze swoimi świętymi, świętami i znaczeniami. Szczęśliwie Kościół radzi sobie doskonale, czego dowodem rzesza polskich pielgrzymów biorących udział w Światowych Dniach Młodzieży w Panamie. W ubiegłym tygodniu w jednym z programów telewizyjnych rozmawiałem z Dariuszem Standerskim. To szef programowy partii Ruch Biedronia, zapewne wtajemniczony w meandry ideologicznej strategii nowo powstającej partii. Rozmowa dotyczyła Światowych Dni Młodzieży. Pan Standerski, uzbrojony w nienaganny uśmiech i wpinkę w klapie, która przedstawiała podzielone szarą granicą budynki Sejmu i kościoła, powiedział (nie zdejmując uśmiechu...
Joanna Lichocka
Wydarzenia ostatnich dni przykryły kilka istotnych spraw, w tym uchwalenie budżetu przez sejm. Skompromitowało się przy tej okazji wielu dziennikarzy czy publicystów, którzy podawali informacje „potwierdzone” z „własnych źródeł w obozie władzy”, że budżet nie zostanie uchwalony w terminie. Głosili to publicyści zabiegający o miano poważnych i obiektywnych – ich zdaniem chodziło o przeprowadzenie wcześniejszych wyborów do parlamentu na wiosnę. Gdyby parlament nie uchwalił budżetu w terminie, wówczas prezydent mógłby rozwiązać sejm i zarządzić wybory. Plotka – niezbyt mądra, bo nieuzasadniona żadną poważną kalkulacją polityczną – funkcjonowała przez wiele dni, podawano nawet możliwą datę wyborów. Oczywiście owe tuzy dziennikarstwa, które upierały się, że wiedzą, iż PiS przygotowywało...
Wojciech Mucha
Albo brutalne „karki”, albo pracownicy przypominający pensjonariuszy domu spokojnej starości lub przeciwnie – ludzie wypełniający stereotypy o studentach kierunków ścisłych. Najniższe wynagrodzenie, brak przeszkolenia i praca po kilkaset godzin w miesiącu. O kontrowersjach wokół firm ochroniarskich słyszymy od dawna. Dyskusja wzmaga się, gdy dochodzi do tragedii, jak ta w Gdańsku. Kilkanaście dni temu zaproszono mnie na dyskusję do jednej z telewizji. W oczekiwaniu na wejście do studia byłem świadkiem zasłabnięcia młodej kobiety. „Pierwszą pomoc” świadczyli jej zatrudnieni przez stację ochroniarze – jeden był drobnym staruszkiem, u którego widać już było zmiany spowodowane wiekiem, drugi – zwalistym mężczyzną, koło pięćdziesiątki, który – śmiem twierdzić – w razie czego nie dogoniłby...
Krytykujemy działania rządzących – rzecz naturalna, oni powinni podlegać ocenie. Przez chwilę zastanówmy się jednak, jak wyglądałoby nasze państwo, gdyby jego stery ujęli w  dłonie przedstawiciele tzw. opozycji. Spróbujmy odpowiedzieć na pytania: czy w Polsce istnieje alternatywny – wobec dzisiejszego – plan dla państwa? Czy istnieją alternatywne elity? Właściwie cała dzisiejsza opozycja polityczna korzysta z jednej formy przekazu. Jest nią emocjonalne wyolbrzymianie „win” Prawa i Sprawiedliwości. Za cały program dzisiejszej „opozycji” wystarcza jej bycie antypisem i histeryczna obrona słabej i nieprzystającej do dzisiejszych realiów konstytucji. „Obrona sądów”, „Walka z narastającym totalitaryzmem władzy”, zapowiedzi ograniczania swobód obywatelskich i to w czasie, gdy Polska...
Antoni Macierewicz
Opcja na Europę nie może oznaczać rezygnacji z niepodległości, podporządkowania się dechrystianizacyjnej fali płynącej z Francji i Niemiec, osłabienia więzów z USA. Polska wybiera Europę Ojczyzn i sojusz z USA. Ale co wybierze Ameryka? Henry Kissinger w swej monumentalnej pracy „Dyplomacja”, definiując sytuację geopolityczną USA, napisał: „W ujęciu geopolitycznym Ameryka jest wyspą leżącą nieopodal wielkiego kontynentu euroazjatyckiego, mającego znacznie więcej mieszkańców i więcej zasobów aniżeli Stany Zjednoczone. Zagrożeniem strategicznym dla Ameryki byłaby sytuacja, w której Europa lub Azja znalazłaby się pod dominacją jednego mocarstwa. W takim układzie powstałby bowiem potencjał przewyższający Amerykę na płaszczyźnie gospodarczej, a w konsekwencji także militarnej. Takiej...

Pages