Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki
A2 ukończona! Na inaugurację odśpiewano: „Zbudujemy nowy dom”. Cieszmy się, przekonuje opozycję na Twitterze złotousty Igor Janke. Kto się nie cieszy, ten malkontent. I swołocz. Świnia po prostu. Podżegacz. Chce podpalić nasz polski dom. I dlaczego właściwie – trzeba odważnie postawić to pytanie, nie bojąc się nikogo i niczego – dlaczego tej A2 tak nie lubił PiS-owski minister Jerzy Polaczek? Tak nie lubił, że aż nie chciał jej zbudować. To pytanie bez żadnych oporów, bez lęku, patrząc w oczy kułakom, warchołom, elementom antysocjalistycznym oraz pogrobowcom Trumana i karłom stawia Agnieszka Pomaska, posłanka PO z Gdańska, przewodnicząca sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej. Już nie pamięta, jak jej partyjny szef, premier Tusk, mówił, że skoro Pomaska jest w ciąży, to nie może być…...
Ryszard Czarnecki
Reasumując więc: zamiast więc HGW wydawać bezsensowną zgodę na prowokacyjny marsz, powinna zapoznać się z brytyjskim doświadczeniem i brytyjską opinią na temat tegoż marszu. Oczywiście władza w Polsce idzie po najprostszej linii oporu, robiąc obławę na tych, którzy polowali na Rosjan przed lub po meczu. Albo zostali przez Rosjan opluci i zareagowali. Albo szukali rewanżu za wcześniejsze napady rosyjskich kibiców (choćby kiboli Spartaka Moskwa w jednym z warszawskich pubów). Ta władza jest jakoś mniej skora, by karać Rosjan. Wiemy, że część tych, którzy napadli na polskich stewardów przed meczem Rosja–Czechy we Wrocławiu, już z Polski bezkarnie wyjechała. Innych nie można jakoś znaleźć. A może władza zdobyłaby się na minimalny intelektualny wysiłek (czy to w ogóle możliwe?) i uderzyła...
Ryszard Czarnecki
W BBC zdarzały się katastrofalne wpadki, jak np. historia z pewnym czarnoskórym obywatelem, który przyszedł do tejże stacji zapytać o pracę w służbach technicznych, ale miał szczęście mieć identyczne imię i nazwisko jak pewien ekspert zaproszony na wywiad. Bezrobotnego zawleczono do studia i dopiero w trakcie rozmowy na żywo prowadzący zrozumiał, że coś tu jest nie halo… Jednak ostatnia wpadka BBC jest katastrofalna w o wiele większym stopniu. Chodzi o reportaż, w którym z Polski robi się kraj rasistów i antysemitów. Muszę być jednak precyzyjny: „wpadka” i „katastrofa” to określenia z punktu widzenia dziennikarskich standardów, które nakazują wysłuchanie dwóch stron i zachowanie proporcji. Tych zasad w owym reportażu BBC unikała jak diabeł święconej wody. Wiadome jest, że starannie...
Ryszard Czarnecki
19 miesięcy od zapoczątkowania niemieckiego odrodzenia”. Kamera na przestworza. Niebo widziane oczyma pasażera (identyczny, banalny kadr widziałem z migawek podróży premiera III RP). Samolot przecina chmury, pokonuje je, jest nad nimi. I oto pojawia się „najbardziej niemieckie z niemieckich miast”- Norymberga. Maszyna schodzi do lądowania. Widzimy entuzjazm tłumów. Oczekują na wodza. Zaraz, zaraz... Donald Tusk podczas gospodarskich wizyt rozdawał autografy uśmiechniętym, zadowolonym obywatelom i namiętnie się z nimi fotografował. Dzieci, a jakże (to z kolei przypomina mi fotografie i obrazy dobrotliwego Józefa Stalina z pionierami. Cóż, dyktatorzy kochają dzieci, dzieci kochają dyktatorów, zwłaszcza jak dyktator nie wsadza ich rodziców do obozu czy więzienia), kobiety i mężczyźni...
Ryszard Czarnecki
Hitler zaczął, ale miał dobrych kontynuatorów pod każdą szerokością geograficzną i w każdym ustroju. Po sąsiedzku, jeśli można tak to określić – choć z drugiej strony to ten sam naród – NRD stosowała na potęgę doping, w imię komunistyczno-teutońskiej racji stanu. Pływaczki, łyżwiarki i lekkoatletki z Renate Stecher na czele faszerowano „koksem”, aby socjalizm pokazał, że jest górą w konfrontacji z krwiożerczym kapitalizmem. Ale nie tylko narodowi socjaliści i komuniści (w obu wymienionych przykładach chodziło o różne, ale cały czas te same Niemcy) kręcili przy sporcie polityczne lody. Ciekawe, że dotyczyło to również państwa uważanego w pewnej mierze za kolebkę nowoczesnej demokracji i za jej strażnika. Gdy letnie Igrzyska Olimpijskie – proszę nie używać terminu „olimpiada”, bo ściśle...
Ryszard Czarnecki
„Zamknij się”! A przecież amerykańscy mężowie stanu potrafią przywalić między oczy. Nawet ci najwięksi. Pod koniec pierwszej zwycięskiej kampanii prezydenckiej legendarnego Ronalda Reagana, w czasie wizyty tego idola republikanów w stanie Michigan grupa krzykaczy cały czas przerywała przyszłemu prezydentowi i rozbijała mu wiec. Reagan parokrotnie zaczynał zdanie, mówiąc: „Dear citizens of Michigan” („Drodzy obywatele Michigan”), ale systematycznie był zagłuszany. W końcu sam rozjuszony podniósł głos: „Shut up!” („Zamknij się!”), krzyknął i... dostał owacje od sali. Amerykanie bowiem lubią twardzieli potrafiących walnąć pięścią w stół i ostro, a nawet nieparlamentarnie zbesztać przeciwnika, ale nie lubią i nie uznają chamów, dla których nie ma żadnych świętości. Jankesi cenią u...
Ryszard Czarnecki
Urlop z Brukseli Jednak ministerialna kariera Dowgielewicza zaczęła się 10 lat później po zwycięstwie PO w wyborach A.D. 2007. Wówczas został podsunięty Tuskowi przez przeciwników europosła Jacka Saryusza-Wolskiego, uchodzącego w PO za zbyt „twardego” w negocjacjach z naszymi partnerami w UE. Zamiast zbyt ostrego pana Jacka pan Donald wybrał uległego pana Mikołaja. Gdy Tusk udał się do Brukseli, minister Dowgielewicz towarzyszył mu niczym „borowik” z Biura Ochrony Rządu, zawsze stojąc tuż za plecami premiera i niezmiennie genialnie mieszcząc się w kamerze. Był też nieprzytomnym chwalcą skuteczności „Pana Premiera” i jego obfitującej, a jakże, w same sukcesy polityki międzynarodowej. Były minister, a teraz wicegubernator uprawiał propagandę instruktor z KC PZPR do spraw tejże. Opowiadał...
Ryszard Czarnecki
„No sports”?! Mam dwie ulubione anegdoty związane z Churchillem. Pierwsza jest nieco demoralizująca. Na spotkaniu z Anthonym Edenem, następcą sir Winstona na stanowisku szefa rządu Wielkiej Brytanii, przywódcą konkurencyjnej Labour Party (Partii Pracy), obaj panowie mówili o swoim stosunku do uprawiania sportu. Jeden chwalił się, że gra w tenisa, pływa, jeździ konno i fechtuje (dawna nazwa szermierki) i dzięki temu ma znakomite zdrowie i świetnie się czuje. Na co Churchill odparł, że on nie gra w tenisa, nie pływa, nie jeździ konno i nie uprawia szermierki i „jestem jeszcze w lepszym zdrowiu niż Pan, Panie Premierze”... To właśnie z tej rozmowy miała wziąć się słynna maksyma Churchilla: „no sports”, którą słyszałem setki razy od tych wszystkich, którzy nie przepadają za aktywnością...
Ryszard Czarnecki
Wracając do tandemu Donek–Jędrek, czyli prezes Rady Ministrów i prokurator generalny. Wicie, rozumicie, trzeba dać po łapach opozycji. Nadają na rząd, a to „nielzia”. Już zaraz jeden czy drugi biskup przygotuje teologiczne uzasadnienie, że podnoszenie ręki na rząd to grzech ciężki, a ponowne podniesienie ręki na rząd (nawet tylko słowem) – to grzech śmiertelny. Bo przecież każda władza pochodzi od Boga. Niestety dla władzy: takich „biskupów-patriotów” jest w Episkopacie zdecydowana mniejszość, ale z czasem może to się zmieni. Władza przecież potrafi wychowywać kapłanów. Przynajmniej niektórych, bo nie wszyscy dadzą się zresocjalizować. Prezydentowi Komorowskiemu nie spodobało się kazanie w katedrze polowej, to i pognał jego autora. Teraz biskup polowy waży już słowa. Oj, waży. Wracając...
Ryszard Czarnecki
Kierowca był megawkurzony z jeszcze jednego powodu. Otóż oceniał – zapewnie słusznie – że na tym paliwie dojedzie do Krakowa, ale raczej nie z powrotem. Chciał więc dotankować i podjechał do bazy. Tam jednak powiedziano mu, że na tym paliwie chyba uda mu się wrócić z powrotem. Wsiadł, złorzecząc i pojechał. Cóż, ryzyko jest nieodłączną sferą w życiu człowieka, a wzrost adrenaliny może mieć szereg pozytywnych skutków. Pan szofer o tym może nie wiedział, ale baza wiedziała. Tak to już jest, że ci, którzy decydują, lepiej wiedzą od tych, którymi kierują, co tamtym potrzeba do szczęścia. I to nie tylko w Nowym Sączu, gdzie owa baza się znajduje. Nekrologi a „reforma” emerytalna W autobusie, jak to w autobusie, ludzie drzemią, jedzą, czytają gazety i rozmawiają. Studenci jechali do...
Ryszard Czarnecki
Pamiętam moją harującą na paru etatach – byle związać koniec z końcem – śp. Mamę. Brała nadgodziny, bo z pieniędzmi było krucho. Nigdy nie zapisała się do partii komunistycznej i zapłaciła za to – jak bardzo wielu Polaków za PRL – niemałą cenę. Ceną była kariera zawodowa. Przez lata nie mogła wyjeżdżać na Zachód „za karę”, za przedłużenie pobytu naukowego w Belgii. Takich jak ona, ludzi „gorszych” z punktu widzenia władzy, były tłumy. Na barykady nie chodziła, ale syna na Polaka wychowała. Pamiętam – miałem wtedy siedem lat – „przyklejoną” do małego radioodbiornika i słuchającą Wolnej Europy w czasie Grudnia ‘70. Pani profesor, znająca kilka języków obcych, przez lata patrzyła, jak stanowiska na uczelniach, w instytutach naukowych, w PAN-ie obejmują bierni, mierni, ale komunie wierni....
Ryszard Czarnecki
2. W stanie wojennym ZOMO i SB polowało na kwiaty i kwietne krzyże układane choćby w Warszawie (i nie tylko) przy kościele św. Anny – tam, gdzie polski papież odprawił w 1979 r. Mszę świętą dla młodzieży czy na ówczesnym pl. Zwycięstwa (dziś pl. Piłsudskiego), gdzie Jan Paweł II w tymże roku mówił: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi”. Dziś już nie ZOMO, a Straż Miejska usuwa kwiaty i znicze z Krakowskiego Przedmieścia. A swoją drogą, czy brytyjskiej policji przyszłoby do głowy usuwać kwiaty i inne dowody sympatii zostawiane po tragicznej śmierci lub w jej rocznice bardzo nielubianej przez dwór królewski księżnej Diany? Jasne, że nie. 3. I wtedy, i teraz policja atakuje manifestantów (choć onegdaj, przyznajmy, brutalniej). I wtedy, i dziś atakuje się młodych ludzi...
Ryszard Czarnecki
Albo też – a piszę to przed 2. rocznicą tragicznej śmierci śp. Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego – maksyma: Audacter calumniare, semper aliquid haeret. Czy owo motto, w tłumaczeniu na polski: „Szkaluj śmiało, zawsze coś przylgnie”, nie powinno czasem wisieć w sali posiedzeń Rady Ministrów w Alejach Ujazdowskich u Tuska i w Pałacu Namiestnikowskim u Komorowskiego na Krakowskim Przedmieściu? I oczywiście Mucha z Nowakiem nie wiedzą (a ich szef pewnie też nie), że przysłowie to jest według Plutarcha przypisywane Mediusowi, współpracownikowi Aleksandra Wielkiego. Albo też choćby i to: Attendite a falsis prophetis. To jasne: „Strzeżcie się fałszywych proroków”. Owe słowa Chrystusa z Kazania na Górze robią tym większe wrażenie we współczesnym kontekście, gdy zna się ich...
Ryszard Czarnecki
28 marca Wielobarwne są dzieje ojczyste. Każdy może w nich znaleźć coś dla siebie. My, ludzie tradycji, mający szacunek dla wiary i Kościoła, nawet jeśli część z nas jest poszukująca czy niewierząca, wspomnimy, że akurat 28 marca 1364 r. konsekrowano katedrę na Wawelu. Uczynił to arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria Skotnicki w obecności sędziwego polskiego króla Kazimierza, nie bez kozery nazwanego później Wielkim. Ale pewnie Palikot i jemu podobni wskazaliby, że tegoż dnia w 1689 r. został za ateizm skazany na spalenie na stosie niejaki Kazimierz Łyszczyński. Był to jednak, uczciwie mówiąc, wyjątek od reguły. Polska rzeczywiście była krajem bez stosów, a tolerancja religijna była u nas dużo częściej praktykowana niż choćby w sąsiednich Niemczech, gdzie wojny religijne przez...
Ryszard Czarnecki
Bez sentymentów Mądra maksyma głosi, że w polityce międzynarodowej bardzo wiele znaczą kontakty osobiste, a jednocześnie one nic nie znaczą, jeśli dochodzi do starcia interesów. Nic dodać, nic ująć. Bo polityka zagraniczna jest grą, w której nie ma sentymentów, za to są brutalne faule, stosowanie metod nie fair, kupowanie meczów (żeby zilustrować to przykładem odległym od Europy: Tajwan dosłownie kupił sobie uznanie go przez kilka wysp-państewek na Pacyfiku...) czy też gole samobójcze. W samobójach specjalizuje się – tu już nie przykład azjatycki, ale nasz własny, europejski – rząd Donalda Tuska. Polityka zagraniczna, zwana też zewnętrzną, nie jest raczej domeną ludzi, którzy chcą się wzorować na św. Franciszku z Asyżu. Jak ktoś chce nadstawiać drugi policzek, to niech tak czyni,...
Ryszard Czarnecki
Radykalnie nie chce mi się pisać o minister Joannie M. Dla Tuska byłoby lepiej, żeby „ministrę” zakneblował. Co kobita powie, to gafa. Nawet prezydent Bronisław K. może dziś czuć się trochę zagrożony, bo i jego pozycja jako Mistrza Gafy jest też zagrożona. Pani minister od sportu nie zna się, co prawda, na sporcie, ale nie miejmy zbyt dużych wymagań. A bo to za PRL-u minister Kłonica znał się na rolnictwie, a gen. Oliwa na walce z alkoholizmem? Nie bądźmy aptekarzami, nie zajmujmy się drobiazgami, minister sportu nie ma bladego pojęcia o dziedzinie, którą się zajmuje. Ale jak sobie Tusk chce strzelać w kolano, to niech se chłop strzela. Jeszcze mu nabojów większego kalibru dostarcza. W tym roku mamy największą sportową imprezę w historii Polski, czyli Euro 2012, oraz Igrzyska Olimpijskie...
Ryszard Czarnecki
A może nie pierwszy? Przyjaciółka rodziny, śp. Zofia Romanowska, rodem z Wilna, zaciekła patriotka i antykomunistka, udzielała mi, brzdącowi, lekcji z historii najnowszej Ojczyzny. I cóż, jak na Kresowiankę przystało, były to dość antyrosyjskie lekcje… Czy ona pierwsza powiedziała mi o „Łupaszce” – rotmistrzu Zygmuncie Szendzielarzu? On, podobnie jak generał „Wilk” – Alekasnder Krzyżanowski, dla środowiska ludzi z Kresów Wschodnich RP stanowili prawdziwe legendy. I drogowskazy. „Ryś” – Czesław Czaplicki Potem w działalności publicznej spotykałem żołnierzy zbrojnego podziemia niepodległościowego z okresu po 1944 r. Wśród nich był działacz Solidarności i ZchN – Czesław Czaplicki z Wrocławia (dla przyjaciół Zbyszek, ps. „Ryś”). Po zakończeniu wojny strzelał do komunistów w Przasnyskiem...
Ryszard Czarnecki
Nieważne rocznice (dla Salonu) Ciekawostką jest, że gdy my obchodzimy Dzień Walki z Depresją, dokładnie w tym samym czasie Rosja świętuje Dzień Obrońcy Ojczyzny. Jak historia uczy, owi „obrońcy rosyjskiej ojczyny”, często w ramach samoobrony, a jakże, nie tyle bronili, ile atakowali. Co jakiś czas składali „obronne wizyty” na ziemiach Rzeczypospolitej. Tak było w latach: 1920, 1939, 1944–1945. Tak bronią, że aż odwiedzają sąsiadów. A do tego bez zaproszenia… Skoro już mowa o historii, to nasi przodkowie – Sarmaci, gdyby żyli dzisiaj, byliby kompletnie niezrozumiali. Ot, np. właśnie teraz mija 732. rocznica zwycięstwa polskiego rycerstwa nad wojskami rusko-tatarskimi w bitwie pod Goźlicami. Dzisiaj nie byłoby tam żadnej bitwy. Przecież jest kurs na „ocieplenie”. Dzisiaj przepraszano...
Ryszard Czarnecki
A więc nie obchodzi mnie, czy pan premier pije i dlaczego tak często jakby odlatuje. Kompletnie nie interesuje mnie, czemu pan minister spraw zagranicznych jest niemal bez przerwy pobudzony, agresywny, nadpobudliwy i ma wciąż nieobecne spojrzenie. Obchodzi mnie natomiast jako obywatela, jak moje państwo jest zarządzane – chciałbym, by było mądrze, energicznie i sprawnie. A nie jest. O cnocie mądrości w przypadku obu panów mówić ani pisać nie chcę. Z litości. Energię Tusk wyładowuje na boisku, więc już do rządzenia brak mu siły. Co zaś do sprawności: obaj są całkiem sprawni – a Donaldinio nawet wybitnie – w rozgrywkach wewnątrzpartyjnych. Jak wyciąć w pień przyjaciela z boiska, jak oszwabić kolegę, jak zrobić kumpla w bambuko, jak podłożyć nogę i z uśmiechem na ustach wbić nóż w plecy...
Ryszard Czarnecki
Euroreguły eurogry Dobrze, skończę mękę Szanownych Czytelników. Autorem tych piętrowych pochwał wobec Anglii jest… kanclerz Angela Merkel! Ona? Tak, tak. Nikt inny tylko Frau Angela M. Czyżby nagły zwrot akcji i próba uwiedzenia pana z Londynu przez panią z Berlina (oczywiście politycznego), bo szefowa niemieckiego rządu jest starsza od szefa rządu Jej Królewskiej Mości o 12 lat? Ależ skąd. Niemka, jak to Niemka, jest realistką, chodzi po ziemi i wie, że jak się nie da więcej wydusić, a buntownika szybko spacyfikować, to trzeba z takim buntownikiem rozmawiać. Tylko ktoś zupełnie nieznający współczesnej polityki międzynarodowej mógłby mniemać, że gdy Londyn stanął dęba i nie chciał maszerować pod berlińsko-paryską komendą, o przepraszam, podpisać paktu fiskalnego, to pani Merkel...
Ryszard Czarnecki
Amerykę Kwieciński więc kochał, ale miała ona też drugie oblicze, którego szczerze nie znosił. Nie tylko on. Ja osobiście, ale przecież też bardzo wielu z nas z niechęcią myśli o różnych pajacach – urzędnikach z Waszyngtonu czy dziennikarzach z Nowego Jorku, którzy czynem (ci pierwsi) lub słowem (ci drudzy) pchają swój wielki kraj w ramiona Rosji i robią wszystko, by odwrócił się on plecami do sojuszników. Także do Polski. To za prezydentury Obamy ta tendencja stała się niemal religią państwową w polityce zagranicznej USA. Jacek Kwieciński, a z nim wielu myślących jak on Polaków, zżymał się na ten amerykański pragmatyzm, który kazał budować mosty do Moskwy ponad głowami Polaków, Bałtów i innych nacji, które na własnej skórze poczuły ciężką łapę rosyjskiego niedźwiedzia. Tak, takiej...
Ryszard Czarnecki
25 stycznia działy się też rzeczy ciekawe. Ot, chociażby w 1491 r. spuściliśmy łomot Tatarom pod Zasławiem. Ale też w 1831 r. Sejm zdetronizował cara Mikołaja I. Dziś już by tego nie zrobił, bo przecież intensywnie ocieplamy stosunki z Rosją. W 1922 r., tegoż 25 stycznia, Piłsudski odznaczył Orderem Orła Białego nuncjusza apostolskiego w Polsce, kard. Achille Ratti (późniejszego papieża Piusa XI). Pewnie za to, że jak Sowieci stali pod Warszawą w sierpniu 1920 r., jako jedyny dyplomata nie zwiał ze stolicy. Nie było wtedy (szczęśliwe czasy) Palikota i palikociarni, to i nikt Piłsudskiego o klerykalizm nie oskarżył… A 25 stycznia 1930 r. dzielna polska policja aresztowała Szpicbródkę! Serio. Istniał naprawdę, a nie tylko w filmie. Kasiarz nazywał się Stanisław Cichocki i akurat planował...
Ryszard Czarnecki
A oto laureaci Nagród Czarneckiego 2011: Michał Lorenc – jeden z najlepszych w Polsce autorów muzyki filmowej, a jednocześnie człowiek dający publicznie świadectwo prawdzie. Autor muzyki do filmu „Przebudzenie”. Katarzyna Łaniewska – jedna z najwybitniejszych polskich aktorek filmowych i teatralnych. Zawsze wyczulona na sprawy patriotyczne i społeczne, w stanie wojennym współpracowała z ks. Jerzym Popiełuszką. Bardzo popularna rola w serialu „Plebania”. Nagroda za dokonania artystyczne i za to, że wbrew większości swojego środowiska nie wahała się stanąć po stronie tych, którzy pragną Polski wolnej i solidarnej. Stanisław Kogut – polityk, senator Prawa i Sprawiedliwości. Nagroda za prowadzoną od wielu lat olbrzymią pomoc dla niepełnosprawnych dzieci Pjus – polski raper (...
Ryszard Czarnecki
Ewie Kopacz – za zostawienie bubla w postaci ustawy refundacyjnej, a następnie odgrywanie Poncjusza Piłata i publiczne umywanie rąk, jakby to zrobiły krasnoludki i sierotka Marysia. Ponadto obecna marszałek wygrała konkurs na najbardziej rozhisteryzowanych polityków w Polsce Cezaremu Grabarczykowi – za  unaocznienie wszystkim, że III RP bardzo przypomina PRL, także pod tym względem, że i tu, i tam jak coś spaprzesz, to dostajesz kopa w górę. Oczywiście, pod warunkiem że byłeś w nomenklaturze partyjnej. Jednak PRL była pod tym względem bardziej humanitarna i zsyłała nie do Prezydium Sejmu, lecz do ciepłych krajów na ambasadora. A tak, nasz laureat bawi się teraz laską marszałkowską. Jerzemu Millerowi – za pseudoraport w sprawie tragedii smoleńskiej, będący mocno kulawą...
Ryszard Czarnecki
Jednak ostatnio pan premier przeszedł samego siebie. A właściwie wyszedł z siebie i stanął obok. I było dwóch Donków: jeden, euroentuzjasta, chwalący wszystko, co wymyśli Bruksela, nawet gnioty – i drugi, eurosceptyk, który, jako jedyny premier spośród 27 szefów rządów krajów członkowskich UE publicznie dopuścił możliwość rozpadu Unii... Tego nawet nie mówi odważny i twardy David Cameron! A tak właśnie rzekł imć Tusk w ostatnim dniu polskiej prezydencji i ostatnim dniu starego roku 2011. A co do kładeczki – chodzi, rzecz jasna, o kładeczkę sondażową. Doradcy zapewne szepnęli Tuskowi, że z badań opinii publicznej wynika, iż nastąpił wzrost nastrojów eurosceptycznych, co zresztą dawno już zauważył Kaczyński. Ludzie po prostu widzą, jak nas Unia robi w trąbę. No, to hajda, Donald neofita...
Ryszard Czarnecki
Sikorskiemu – waleriany na uspokojenie. Byle sporo... Rostowskiemu – dobrze płatnych wykładów na całym świecie pt. „Kreatywna księgowość. Okiem praktyka”. Piłkarzowi Lewandowskiemu – decydującego gola w zwycięskim finale EURO 2012 (nie, nie piłem). Narciarce Kowalczyk – żeby dała łupnia Norweżkom na dopingu, przepraszam, biednym Norweżkom – astmatyczkom. Wicemarszałkowi Kuchcińskiemu – zachowania spokoju w tym Zoologu. Rzecznikowi praw dziecka – aby w sporach o dzieci w międzynarodowych małżeństwach zawsze wspierał polskiego tatę lub mamę, a nie Niemca, jak to się mu ostatnio zdarzyło. Satyrykowi Pietrzakowi (i nam wszystkim) – żeby Polska była wreszcie Polską. HGW, czyli prezydent stolicy – w końcu jakiejś fajnej garsonki i zrealizowania większej ilości obietnic...
Ryszard Czarnecki
Ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi – pierwszego miejsca w konkursie „Mister Polityki roku 2011”. Kolej nie będzie szybsza, za to minister będzie piękniejszy… Michałowi Boniemu – żeby znalazł sobie nowego wroga w rządzie. Pani minister Fedak tym razem nie wybrano do Sejmu ani rządu. Ministrowi Radkowi Sikorskiemu – żeby nie opowiadał bajek dla niemieckich dorosłych. No i żeby wreszcie Radek wyrósł z krótkich majteczek i stał się Radosławem. Ministrowi Gowinowi – aby konserwatyzmu poglądów nie zostawił w szatni resortu sprawiedliwości oraz aby tradycyjne wartości miał nie tylko w gębie. Joannie Musze – żeby szybko nauczyła się, czym jest polski sport, nie wpadając jednocześnie w sidła pająka. Pająkiem jest Grzegorz Lato i kolesie. Jackowi Rostowskiemu – żeby nie wybierał...
Ryszard Czarnecki
Te dwa nurty były i są jak dwie rzeki. Płynęły one przez dzieje ojczyste tuż koło siebie. Bywało i bywa tak, że ci, którzy byli w tej pierwszej tracili wiarę, nadzieję czy miłość, rezygnowali, machali ręką, podwijali ogony i lądowali w tej drugiej, by z czasem rozpłynąć się w morzu niepamięci i pogardy, do którego ten drugi nurt zmierzał. Ale też bywało – i bywa – odwrotnie. Ci, z drugiej rzeki, płynący z prądem i kurczowo trzymający się rzecznych kęp niczym stanowisk, nagle wstawali, prostowali plecy, dobijali do brzegu, mówiąc: „dość”. I przechodzili do rzeki pierwszej. Polskiej Rzeki. A, czasem nawet sprawiali, że dzięki nim rzeka ta stawała się bardziej rwąca, piękniejsza, bardziej niepodległa. To także dzięki nim ów nurt, gniewny, gwałtowny, nie chciał „kłaniać się okolicznościom” i...
Ryszard Czarnecki
To rzeczywiście nasz wielki, polski problem. Wiele środowisk w III Rzeczypospolitej nie myśli bowiem samodzielnie, nie formułuje własnych wizji, lecz świeci światłem odbitym. Jest, krótko mówiąc, pudłem rezonansowym Zachodu czy Wschodu. Powiedzmy wprost, politycy, komentatorzy czy różni łże-eksperci małpują bezkrytycznie, bez cienia własnej refleksji, różne pomysły i ideiki (nawet nie idee), które pojawiają się poza naszymi granicami. I dalej potem wyskakiwać z nimi jak Filip z konopi, jako niby swoimi. Taki happening zdarzył się ostatnio choćby w Berlinie. Wiemy, o co chodzi. Nie trzeba bywać w Japonii, aby wiedzieć, co to jest karaoke. W Europie również, także w Polsce, są lokale, gdzie każdy może wziąć mikrofon, puścić z playbacku piosenkę i pośpiewać, udając gwiazdę popu czy rocka...
Ryszard Czarnecki
Wracając do zachodniej prasy: wszędzie mowa o stanie zapaści w strefie euro i o tym, że jej przyszłość jest wielką niewiadomą. U nas nad Wisłą, Odrą i Brdą nie ma żadnej debaty na ten temat, bo salon i łże-elity mają ważniejsze sprawy na głowie niż jakiś tam kryzys. Co tam drożyzna! Trzeba bronić prześladowanego Biedronia Roberta! Dajcie spokój z tym długiem publicznym! Zajmijmy się promocją Grodzkiej Anny (pana Ryszarda). Przykładów oderwania się salonu od narodu jest bez liku. Cóż, trawestując słowa piosenki Ryszarda Rynkowskiego: „To towarzystwo tak ma”… Jest jednak w ostatnich dniach jedna pocieszająca wiadomość. Bruksela pokazała wszystkim naiwnym lub głupawym politykom w Polsce, że nie szanuje tych, którzy wchodzą jej bez wazeliny. Tuż po exposé europrymusa Donalda Tuska, który...
Ryszard Czarnecki
Mogą się też pojawić kłopoty interpretacyjne, czy tytuł polskiego dramatu psychologicznego „Gorączka” (1980 r.) to opis stanu ducha ministra Radka Sikorskiego. Czy współczesny serial kryminalny z 2002 r., oczywiście rodzimej produkcji, „Sfora”, to o prorządowych mediach? Czy polski krótki metraż z 2007 r. „Urna dziadka” to aluzja do umundurowanego dziadka Donalda Tuska? A rodzinny thriller (są takie!) z 2005 r. – „Diabeł” – to o Bronisławie Komorowskim, czy może nie? A np. inny najnowszy polski krótki metraż z 2009 r. „Oaza” to o Sopocie, w którym od piątku do poniedziałku wczasuje szef rządu? Bo nowela filmowa produkcji polskiej z 2008 r. „Luksus” to prosty opis sfer władzy i twórcze rozwinięcie słynnych słów rzecznika Jaruzelskiego, a teraz zwolennika Palikota, Jerzego Urbana: „Rząd się...
Ryszard Czarnecki
Gdy Prawo i Sprawiedliwość i niezależni ekonomiści powtarzali od lat, że mamy obecnie do czynienia w Europie z dyktatem niemiecko-francuskim, salon śmiał się, szydził albo oburzał. A dziś? Mam zagadkę. Kto to powiedział? „Nadzwyczajna rola odgrywana przez duet Merkel–Sarkozy, zawieszająca niejako zasady Traktatu Lizbońskiego. Oboje spotykają się w krytycznych momentach, by uzgodnić stanowisko, które dla reszty, a zwłaszcza dla strefy euro, staje się propozycją trudną do odrzucenia (...) Jest to sytuacja wyjątkowa, demaskująca niedopasowanie unijnych traktatów do takich właśnie nadzwyczaj kryzysowych okoliczności”. Kto jest autorem tych słów, wypowiedzianych w wywiadzie dla jednej z gazet 10–11 listopada 2011 roku? Kaczyński? Gilowska? Andrzej Sadowski z Instytutu Adama Smitha? Nie. Janusz...
Ryszard Czarnecki
Spora część mainstreamowych mediów, w tym „Gazeta Wyborcza”, podgrzewają atmosferę wokół tego wydarzenia, czasem wręcz histerycznie nawołując, żeby zatrzymać „polskich faszystów”. Mam poczucie swoistego deja vu, bo ów termin „polscy faszyści” był już przecież używany jako cep polityczno-propagandowy. Tak po II wojnie światowej komuniści i inni sowieccy najemnicy w Polsce nazywali żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego walczących o Wolną, Całą, Niepodległą. Nazywano tak także tych, którzy nie złożyli broni przed Armią Czerwoną, NKWD i UB po 1944 r. (Sowieci przekroczyli dawną granicę II RP 2 stycznia 1944 r.). Dzisiaj „polscy faszyści” odżyli w haniebnej propagandzie liberalno- -lewicowej. W ten sposób określa się ponownie żołnierzy AK i NSZ, którzy na tymże marszu się zameldują. A więc...
Ryszard Czarnecki
Albo w Niemczech, w resorcie byłego wicekanclerza, a teraz szefa Bundestagu, wybucha afera korupcyjna, aresztowanych jest dwóch wysokich rangą urzędników plus czterech kontrahentów, chodzi o wydanie 500 mln euro... bez przetargu. No, to dopiero byłaby medialna jazda bez trzymanki! Zaraz też zaczęto by się dopatrywać politycznego kontekstu, bo owego szefa parlamentu RFN nie znosił kanclerz, skądinąd z tej samej partii. A u nas o aferze w resorcie Schetyny, wykrytej akurat wtedy, gdy marszałek Sejmu dogadał się z prezydentem przeciw premierowi – mówi się półgębkiem, i to przeważnie bez kontekstu toczącej się walki wewnątrz PO. Tak medialno-polityczny krawiec kraje, jak mu materii staje... Wreszcie wyobraźmy sobie, że podczas prezydencji Wielkiej Brytanii szef rządu Jej Królewskiej Mości...
Ryszard Czarnecki
To powiedzonko, pełne uznania dla Węgrów i pogardy dla „Pepików” przypomniało mi się w ostatnich dniach, gdy w Brukseli rozmawialiśmy z premierem Republiki Czeskiej Petrem Necasem. Cóż, zazdroszczę ludziom znad Wełtawy takiego premiera. Facet twardo stąpa po ziemi. Gdy wspominał swoją pierwszą wizytę w Brukseli w latach 90., powiedział, iż wtedy zrozumiał, że Unia Europejska czym jak czym, ale na pewno nie kieruje się sprawiedliwością... Słowem: są tu równi i równiejsi, są tacy, którzy mają pod górkę i tacy, którym zawsze wiatr wieje w plecy. Oczywiście, euroslogany mówią co innego. Czeski premier (a tak na marginesie: to pierwszy katolik na tym stanowisku w dziejach tego państwa!) nie jest facetem, który się komukolwiek kłania. Nawet Frau Merkel czy Monsieur Sarkozy’emu. Gdy mówił o...
Ryszard Czarnecki
Autorytetu naszego kraju nie buduje też minister spraw zagranicznych, o którym w Europie opowiada się dowcipy. Żaden z jego poważnych kolegów – szefów MSZ – nie komunikuje się z opinią publiczną za pomocą twittera… Polska jest jednym z 6 największych krajów UE i powinni się z nami liczyć. Powinni również realnie konsultować z nami decyzje dotyczące całej UE. Tak, aby Warszawa mogła o niej współdecydować, a nie jedynie przyjmować do wiadomości, co zrobi w tej sprawie oś Berlin–Paryż. No, ale Polska ma specyficznego premiera, który ma inną hierarchię ważności niż szefowie rządów pozostałych 26 państw Unii. Mamy też ministra spraw zagranicznych specjalnej troski, który pod względem emocjonalnym zachowuje się jak nastolatek i to taki z zespołem ADHD. Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego...
Ryszard Czarnecki
W Moskwie pili więc z radości do rana, ale przecież nie była to jedyna stolica w Europie (przepraszam w Eurazji), gdzie zwycięstwo Platformy Obywatelskiej wzbudziło wielkie ukontentowanie. Jeszcze do rana establishment zacierał tłuste łapska, popijając koniak (nawet nie wódkę „palikotówkę”). Bo przecież ta nowa–stara ekipa to dla nich partnerzy najwygodniejsi z wygodnych. Chłopy z PO i PSL to w polityce zagranicznej chłopaki w krótkich majteczkach. Ograć ich może każdy, kto chce i jak chce. Dla naszych bliższych i dalszych powinni rządzić w kraju dumnych sarmatów po wsze czasy. I jeden dzień dłużej. Byli też oczywiście tacy, którzy w Rosji nie widzą kumpla, tylko realnego konkurenta. Ci, co w niedzielny wieczór nieco posmutnieli, choćby nawet słowem się na ten temat nie zająknęli. Byli...
Ryszard Czarnecki
Tak, z tą ciszą są kłopoty. Łatwo ją złamać bez żadnych konsekwencji prawnych, jeśli dysponując bazą adresów mailowych, wyśle się w przeddzień lub w dniu wyborów teksty promujące kandydata czy partię z komputera spoza Polski. Ale przecież można ową nieszczęsną ciszę wyborczą łamać całkowicie legalnie i bez jakiejkolwiek konsekwencji. Ot, choćby ustawiając przed lokalem wyborczym samochód, np. starego rzęcha z dyktą – plakatem wyborczym na dachu. To samo można zrobić porzucając takie auto przed supermarketem, zwyczajowym miejscem prawdziwych weekendowych pielgrzymek Polaków. To dopiero problem dla prawników. Jest złamanie ciszy wyborczej, czy też jej nie ma? Po numerach rejestracyjnych łatwo dojść do delikwenta, chyba że się auto pożyczyło na fałszywe papiery. Zakładamy jednak, że wszystko...
Ryszard Czarnecki
Ograniczenia wzrostu budżetu UE chce Finlandia, której minister finansów Jyrki Katainen jest działaczem partii Koalicja Narodowa, ugrupowania, które jest w tej samej frakcji w Parlamencie Europejskim, co partia Tuska i partia Pawlaka. Jednym z 11 państw Unii formalnie domagających się już od zeszłego roku zamrożenia unijnego budżetu jest Holandia. A w rządzie Królestwa Niderlandów ministrem finansów jest Jan Kees de Jager z partii CDA, wchodzącej w skład międzynarodówki chadeckiej (EPP) wraz z PO i PSL. Cięć w budżecie UE żądają również inne kraje skandynawskie: Szwecja i Dania. Czy rządy obu tych królestw też zostały opanowane przez agentów Kaczyńskiego? Władze w Szwecji sprawuje premier Fredrik Reinfeldt, którego partia zasiada także w EPP, oczywiście z PO i przystaweczką z PSL. W...
Ryszard Czarnecki
Jesteśmy więc niestety skrajnie spokojnym narodem. Nie wiadomo, co trzeba zrobić, aby Sarmatów rzeczywiście rozzłościć. Nawet gdy jakiś debil niszczy Biblię, co w wierzącym narodzie powinno wywołać istną burzę. Tymczasem protesty są umiarkowane, choć olbrzymia większość społeczeństwa stuka się w głowę z obrzydzeniem: „cóż za szmaciarz!”. Gdybyśmy byli społeczeństwem muzułmańskim, a nie chrześcijańskim, setki tysięcy Polaków po wyjściu z meczetów zrobiłoby taką uliczną jazdę po bandzie, łącznie np. z podpaleniem gmachu TVP, żeby do końca świata nikt takiego patafiana w żadnych mediach w naszym kraju nie zatrudnił. No, ale my nie wierzymy w Allaha, a więc ze słowiańskim spokojem znosimy upokorzenia.
Ryszard Czarnecki
4. Gdy znowu usłyszysz w telewizji, że Jarosław Kaczyński chce podpalić nasz polski dom, nie wyrzucaj telewizora przez okno. Najwyżej zmień kanał. Na przykład na TVN Kuchnia albo TVN Style, gdzie Jolanta Kwaśniewska nauczy Cię jak jeść bezy. 5. Gdy Twój pociąg spóźnia się trzy godziny i stoisz w szczerym polu, pomyśl, że i tak przecież jedziesz trochę szybciej niż nasi rodacy dyliżansem 200 lat temu. 6. Gdy sporo płacisz na autostradzie, nie denerwuj się słowami premiera, że na obwodnicach nie zapłacisz nic. Donald Tusk jest bowiem jak Lech Wałęsa, którego słynna maksyma: „Słowo daję – słowo cofam” stała się podstawą stylu uprawiania polityki przez szereg ludzi z podwórka i partii z ulicy (spod latarni). 7. Gdy akurat policzyłeś, że na dwanaście obiecanych autostrad oddano do...
Ryszard Czarnecki
On mógł, ci nie mogą? Jakoś chłopaki w PO nie chcą pamiętać, jak to do rady krajowej PO w latach 2003–2005 trafił były szef UOP w Białymstoku, niejaki Krzysztof Bondaryk. No i drobiazg, posłem tejże PO już przez trzy kadencje jest jeden z szefów służb specjalnych na początku III RP, Konstanty Miodowicz. Jak Kalemu kradną krowę – co za świństwo; jak Kali zadba, żeby cudza krowa była jego, to jest dobry gospodarz. Białym Murzynem Kalim jest PO, skądinąd z prawdziwym Murzynem z Nigerii i Łodzi w składzie. To banalna w swojej istocie teza: nam wolno brać do działalności politycznej, parlamentarnej, partyjnej ludzi ze służb specjalnych, bo wolno. Dla nas „keine Grenzen”. A „kaczystom” wara. W tej filozofii prostej jak cep, choć pachnący sierpem i młotem, jest więc tak, że generałowie...
Ryszard Czarnecki
O ile bohaterami negatywnymi tygodnia stali się politycy PO, którzy używali sądowej maczugi do załatwiania swoich PR-owskich gierek i dorzynania watahy, o tyle bohaterami pozytywnymi byli młodzi warszawiacy. Zarówno piłkarze, jak i kibice warszawskiej Legii. Pierwsi spuścili lanie Ruskim, co zawsze jest rzeczą ze wszech miar pożyteczną, ale też nadzwyczaj przyjemną. Drudzy jadąc do Moskwy przez cztery (!) kraje busami, mieli bardzo słuszne transparenty. Na tyle słuszne, że nie wpuszczono ich (poza jednym busem, który zresztą solidarnie poczekał na resztę) na terytorium Federacji Rosyjskiej. Pogranicznicy od Putina przestraszyli się m.in. hasła „Smoleńsk pamiętamy”. Co tak przeraziło rosyjskie służby? Czyżby myśleli, że to przejaw roszczeń terytorialnych Rzeczypospolitej wobec Kremla? Cóż...
Ryszard Czarnecki
Marielle, przez ponad 30 lat asystentka brytyjskiego prezesa jednej z firm operujących na Malcie, pamięta jak przez mgłę kartki na żywność. Malta była jeszcze wtedy częścią Imperium Brytyjskiego (niepodległość uzyskała w 1964 r.). Kartki były także w Wielkiej Brytanii tuż po II wojnie światowej. (W PRL też były, tylko że 36 lat po zakończeniu wojny). Marielle doskonale pamięta także totalną zapaść służby zdrowia, kolejki do szpitali, brak łóżek w klinikach. Tak było za lewicowego rządu jeszcze przed 20 laty. Teraz od kilkunastu lat rządzą nacjonaliści i państwo refunduje wszystko, łącznie z masowymi operacjami katarakty u starszych osób, a kobiety wolą rodzić w szpitalach państwowych, a nie prywatnych. Tylko że Malta nie ma Ewy Kopacz ani pseudoreformy służby zdrowia, ani prywatyzacji (...

Pages