Leon zawodowiec na Czarnym Lądzie

Dodano: 17/08/2022 - Nr 33 z 17 sierpnia 2022

Felieton [Widziane z Brukseli]

Kampania prezydencka trwa w najlepsze. Wzrok przykuwają wielkie billboardy: „KURA KWA. BABA NA MARTHA”. Nie, to nie pijacki sen, to wybory – w Kenii, w której piszę te słowa, choć oczywiście „KURA” i „KWA” może budzić skojarzenia z polską polityką. 

Jestem tu jako jedyny Polak w sześcioosobowej misji Europarlamentu, która ma tę elekcję monitorować. Poza mną: Szwedka (choć urodzona w Turcji, w kurdyjskiej rodzinie), Niemiec, Węgier (od Orbána) i dwóch Estończyków, w tym były szef MSZ tego kraju (sprawował tę funkcję prawie 10 lat – drugi wynik w Europie po ministrze spraw zagranicznych Luksemburga). Ani moi koledzy z PE, ani miejscowi nie zdają sobie sprawy, że pierwszym szefem centralnego banku Kenii był nasz rodak Leon Barański, absolwent UJ, ale też uniwersytetu w Wiedniu. Życiorys pana Leona zasługuje na filmowy scenariusz. To właśnie on był jednym z tych, którzy wywieźli z Polski, ratując je przed Niemcami, złoto Banku Polskiego. Potem niechlubną rolę

     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze