Zapach strachu

Ale peowska propaganda odwoływała się nie tylko do ludzkiej próżności, kreśląc obraz PiS jako partii, w której „nikt nie może mieć swojego zdania”. Kiedy Donald Tusk mówił, że PO nie ma z kim przegrać, pośrednio dawał do zrozumienia, że gdyby opozycja się „zmodernizowała”, wynik wyborów nie byłby tak oczywisty. Tę strategię natychmiast podjęli szeregowi funkcjonariusze aparatu władzy. Dziennikarze i eksperci TVN48, a za nimi internetowi agenci wpływu, zaczęli wieszczyć, że gdyby PiS odsunął Kaczyńskiego na drugi plan, przestałby wreszcie być „prywatnym folwarkiem” i stałby się poważną partią, mającą realną szansę wygrać wybory. Politycy PiS, dotychczas przedstawiani w rządowych mediach jako klakierzy, nagle dowiedzieli się, że mają ogromny potencjał. Jeśli tylko odwołają prezesa, będą w stanie pokonać PO. Doszło do tego, że wewnętrzna hierarchia PiS stała się problemem ogólnonarodowym. Niektóre portale internetowe organizowały nawet sondy z pytaniem, czy odwołanie Jarosława
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze