Zagadki sojuszników Leppera

Te rewelacje można było usłyszeć z ust samego Kaczmarka w programie „Superwizjer” z 2008 r. Dzięki programowi zrobiło się głośno o Centrum Medycyny Biologicznej, założonym i prowadzonym przez dr. R. W Centrum bywali regularnie Janusz Kaczmarek i Ryszard Krauze w charakterze – jak twierdzi żona byłego ministra – zwyczajnych pacjentów, spotykających się u lekarza tylko przypadkowo. Bywały tam także inne osoby, których losy dziwnie splatają się z liderem Samoobrony, wicepremierem Andrzejem Lepperem, i aferą przeciekową.

Dostrajanie rozstrojonych pacjentów

Co jeden z najbogatszych biznesmenów w Polsce i jeden z najbardziej wpływowych wówczas ministrów mogli leczyć w Centrum
dr. R.? Jego gabinety ulokowane były w trzech ośrodkach: w Warszawie, Gdyni i w centrali – w małej miejscowości Rybno na Mazurach.

Poza naświetleniami modulowanymi falami pacjenci poddawani byli m.in. „dostrajaniu” do – jak to nazwał sam R. – „uniwersalnych praw czasu i przestrzeni”. „Na każdy okres i obszar obliczane są korekcyjne modulacje, które skutecznie eliminują każdą infekcję poprzez dostrojenie rozstrojonego pacjenta”.

Jednak jak na pacjentów Krauze i Kaczmarek zachowywali się dość osobliwie. Posiadali własne klucze do oddziału Centrum znajdującego się w mieszkaniu w jednej z gdyńskich kamienic. Przychodzili – jak twierdzą świadkowie nagrani przez reporterów – w odstępach półgodzinnych. Jeden z rozmówców dziennikarzy mówi wręcz: „Przez pierwsze lata Krauze niemal tu mieszkał”.

Co więcej, podczas prac sejmowej komisji ds. domniemanych nacisków wyszło na jaw, że w Centrum Medycyny Biologicznej w Gdyni w charakterze specjalistki ds. marketingu pracowała żona Janusza Kaczmarka, Honorata. To właśnie z jej zeznań wynika, że równie częstym co Krauze gościem w Centrum był minister Janusz Kaczmarek: przez pięć dni w tygodniu korzystał z Centrum Medycyny Biologicznej w Warszawie, natomiast dwa dni w tygodniu, w sobotę i...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: