Telewizyjna armia

Dodano: 13/08/2011 - Nr 32 z 10 sierpnia 2011

Oczywiście przywódcy Partii i państwa nie widzą kompletnie logicznej sprzeczności w swoich wystąpieniach. A ten, kto widzi, ten jest „pisowiec”, i to jest jedyna różnica, jeśli porównywać z tamtymi czasami. Bo wtedy taki, co zauważał śmieszność wygadywanych przez władzę bredni, słyszał, że jest wrogiem ustroju. Zresztą właściwie różnica jest pozorna, bo przecież „pisowiec” to wróg demokracji, a więc ustroju właśnie. Podobieństwo z czasami późnego „prylu” (z czasów, powtórzę się, gdy w PZPR już nikt nie wierzył w żaden tam socjalizm ani cokolwiek w ogóle, poza garnięciem pod siebie, ale też jeszcze nikt nie wierzył, by Partia mogła kiedykolwiek zostać odstawiona od koryta) idzie w tej konkretnej sprawie dalej. Powraca (PO-wraca) kasta fachowców od wszystkiego, którym sama przynależność do Partii nadaje specjalizację w każdej dziedzinie, do nadzorowania której kierownictwo ich wydeleguje. Nowy minister, mimo młodego wieku, był już wiceprezydentem Warszawy, wiceministrem spraw
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze