Dorzynanie polityki zagranicznej

Dodano: 22/03/2011 - Nr 12 z 23 marca 2011

Pokrzepiająca wizyta Gdzie te czasy? Do Warszawy zjechał sekretarz generalny najpotężniejszej organizacji militarnej świata Anders Fogh Rasmussen tylko po to, żeby powiedzieć, że NATO trzyma się dobrze i dąży do jak najlepszego ułożenia stosunków z Rosją. I podziękować za zaangażowanie Polski, Czech i Węgier w akcje Sojuszu. Nie mógł tego powiedzieć przez telefon albo wysłać e-maila? No, nie, on przyjechał, żeby wesprzeć naszą władzę – przed prezydencją Polski w UE i przed wyborami do Sejmu. Dzięki wizycie Rasmussena nasza głowa państwa mogła publicznie zaznaczyć swoją obecność. Dowiedzieliśmy się od niej mianowicie, że „Polska chce być wiarygodna jako sojusznik NATO, zaangażowany w operacjach wewnątrz Sojuszu i kształtowaniu jego perspektyw”. A na zewnątrz Sojuszu? Dajmy na to – w Afganistanie. Nieodpowiedzialność naszych rządzących doprowadziła do zamieszania w mózgach obywateli. Najpierw mówili, że wyjdziemy w 2010 r., potem w 2011 r. albo w 2012 r., a teraz
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze