Mówiąc Hubalem…

Logicznie rzecz biorąc, jeśli za niedopuszczalne uznano w majestacie prawa III RP opinie, skądinąd jak najbardziej słuszne, że organ Michnika przypomina „Trybunę Ludu” z jej stalinowskich lat, a on sam i jego pomagierzy są duchowymi spadkobiercami Róży Luksemburg i nienawidzą Polski i polskości – to równie dobrze można kogoś skazać z paragrafu o „rozpowszechnianiu fałszywych, zniesławiających informacji” za stwierdzenie, iż „Gazeta Wyborcza” jest nieprofesjonalna, używa marnej polszczyzny, iż się w jakiejkolwiek sprawie myli, albo za inne równie ostrożne i wyważone próby krytyki. W akompaniamencie wrzasków najemnych pętaków Michnika, że „z kłamstwami nie można dyskutować, za kłamstwa trzeba karać!”. Granica absurdu i nikczemności została przekroczona. Sędzia z orłem w koronie na piersi sam siebie sprowadził do roli funkcjonariusza, dla niepoznaki przebranego w togę. To nie jest subiektywna opinia, dyktowana jakimś rozgoryczeniem czy frustracją, to stwierdzenie faktu – zupełnie
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze