Pragnienie duchowego odrodzenia Polski

Głód odwagi

Skąd bierze się taka popularność ks. Natanka, ale także samego ruchu, którego przedstawicieli w czerwonych płaszczach można zobaczyć niemal na wszystkich publicznych uroczystościach? Odpowiedź jest złożona. Przede wszystkim mamy tu do czynienia z głodem jasnych i prostych słów, które nie będą ubrane w płaszczyk kościelnej dyplomacji. Ks. Natanek nie obawia się mówić o diable, karze Bożej czy masonerii. I niezależnie od tego, czy jego opinie traktować poważnie i czy zawsze są one w pełni zgodne z ortodoksją katolicką, to nie sposób nie dostrzec, że on zwyczajnie wierzy w to, co mówi i nie boi się wyśmiania czy ataków. To mocno kontrastuje z wypowiedziami dyżurnych katolików czy kapłanów III RP, którzy często tak przedstawiają nauczanie Kościoła, by przypadkiem nie narazić się na zarzut braku politycznej poprawności, nienowoczesności czy zacofania.

W tej popkatolickiej nowomowie nie ma już miejsca na jasne przypomnienie nauczania katechizmu, że grzech ciężki pociąga za sobą karę piekła (o tym ostatnim nie mówi się już w ogóle), żeby nie rodzić podejrzeń o średniowieczną mentalność. Szatan i jego działanie także nie należy do ulubionych tematów dyżurnych katolików. Unia Europejska – choć jej instytucje coraz częściej są już jawnie antychrześcijańskie – nadal jest przedstawiana przez mainstreamowych katolickich duchownych niemal jak nowy raj. Te braki wykorzystuje ks. Natanek, waląc między oczy szatanem, złem i zagrożeniami duchowymi. I choć często jedzie po granicy ortodoksji, buduje swój autorytet, wypełniając głęboki deficyt odwagi, której brakuje innym.

Symbole konieczne w religii

Duże znaczenie ma również głęboko zakorzeniona w polskiej duchowości potrzeba symboli, która ostatnio została nieco zaniedbana przez Kościół. Kardynał August Hlond czy prymas Stefan Wyszyński mieli głęboką świadomość tej cechy polskiej religijności i dlatego tworzyli programy duszpasterskie, które...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: