Mistrzostwa niemocy

Impotencja drogowa

Brak autostradowego połączenia Warszawy z Zachodem podczas Euro 2012 będzie nie tylko kompromitacją, ale też przejawem ukrytej, wstydliwej choroby władzy. Taka niemoc nie wynika z samego tylko braku profesjonalizmu i doświadczenia. Mając fundusze, wolę polityczną, ludzi do pracy, technologię, maszyny, materiały i brak przeszkód, zepsuć tego projektu nie byłby w stanie nawet Nikodem Dyzma. Błędy popełniono zarówno na etapie przetargu, wyboru oferenta, następnie w fazie współpracy z generalnym wykonawcą, jak i nadzoru nad realizacją projektu. Podobnie jak w przypadku budowy Stadionu Narodowego, aby doprowadzić do takich opóźnień, trzeba było zignorować wiele sygnałów i długo ukrywać faktyczny stan rzeczy.

Jeszcze w kwietniu władze nie widziały problemu. Uważano, że poziom zaangażowania robót na chińskich odcinkach jest generalnie satysfakcjonujący, a drobne opóźnienia uda się nadrobić. W maju sielanka się skończyła.

Umowa z konsorcjum kierowanym przez China Overseas Engineering Company (COVEC) została zerwana dopiero po tym, kiedy Chińczycy zawiadomili, że za oferowane wcześniej pieniądze autostrady nie zbudują. Według COVEC w trakcie budowy pojawiły się nieplanowane przez nich wcześniej koszty i nastąpiły niezależne od nich opóźnienia spowodowane m.in. pracami archeologicznymi. Prezes COVEC został już jednak odwołany, gdyż kompromitację w Chinach traktuje się serio. Prawdopodobnie nawet gdyby COVEC bez żadnych przerw kontynuował pracę, to i tak nie zdążyłby w wyznaczonym terminie. Tak czy inaczej, w szczycie sezonu roboty stanęły.

Chińczycy nie Polacy

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) twierdzi, że to ona zerwała kontrakt z Chińczykami. Faktycznie już wcześniej nastąpił zawał, bo generalny wykonawca nie płacił podwykonawcom. Generalna Dyrekcja wypowiedziała umowę z COVEC dopiero 10 dni po otrzymaniu od Chińczyków „Powiadomienia o...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: