Raport Millera oczyści Rosję

Tego nie wiemy. Ale od dawna pojawiały się nieoficjalne informacje, że przywieziono ją z Moskwy do Polski, odczytano jej zapisy i z powrotem odwieziono do Rosji. Sprawa jej odnalezienia i odczytu była i jest okrywana tajemnicą. O ile mamy dość obszerne informacje dotyczące znalezienia, przekazania i odczytu czarnej skrzynki, znajdującej się na pokładzie Tu-154, rejestrującej rozmowy z wieżą i między załogą, o tyle informacji dotyczących znalezienia rejestratora szybkiego dostępu ATM nie ma żadnych.

Dlaczego tak długo zapisy polskiej skrzynki są przez ministra Millera ukrywane?

Nie znam powodów, dla których rząd Tuska ukrywa przed społeczeństwem te informacje. Rzecz istotna – możemy stwierdzić, czy zapis analogowy w czarnej skrzynce był „modyfikowany”, czyli badając oryginał tej skrzynki, możemy udowodnić ingerencję w jego treść. W przypadku rejestratora ATM, który ma zapis cyfrowy, takiej możliwości praktycznie nie ma. Sprawdzenie, czy ingerowano w zapisy cyfrowe, jest prawie niemożliwe.

Jeśli rzeczywiście po tak długim ukrywaniu zapisów skrzynki ATM nagle okaże się, że ich treść „wszystko wyjaśnia”, można snuć podejrzenia, z jakich powodów tę prawdę trzymano w ścisłej tajemnicy?

Pojawia się pytanie: co z tym zapisem przez ponad rok się działo. Czy synchronizowano je z rosyjskimi zapisami czarnych skrzynek? Na to pytanie powinien odpowiedzieć minister Miller. Nie spodziewam się jednak usłyszeć takiej odpowiedzi. Minister Miller przywiózł do Polski w czerwcu 2010 r. sfałszowane zapisy czarnej skrzynki, lecz własnym podpisem poświadczył ich wiarygodność. Zapewne więc zrobiłby to samo z zapisem skrzynki ATM.

 
Od kiedy minister Miller – a biorąc pod uwagę znaczenie tych informacji, należy przypuszczać, że także premier Tusk – znają zapisy parametrów lotu polskiej skrzynki ATM?

To wiemy dziś bardzo dokładnie. Zespół parlamentarny badający...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: