23 lutego 2011

Rozprawianie o niej to przyjmowanie za pewnik, że partia władzy się rozpadnie. Traktuję to wyłącznie jako pobożne życzenie. W PO dobrze wiedzą, czym grożą podobne podziały. Polacy mogą być Tuskiem zmęczeni, ale obalenie wodza sprawą łatwą nie jest. Ponadto wszystkie Gowiny zaakceptują alians z postkomunistami. Awans tych ostatnich nie sprawia mi żadnej Schadenfreude. To jest partia zapaterowska, partia wielbicieli Jaruzelskiego, przepojona sentymentem do PRL. Już ew. żebracze (a bezskuteczne) gesty PiS-u na rzecz aliansu z SLD byłyby przekroczeniem granicy przyzwoitości o dalekosiężnych skutkach. Nie do naprawienia. Bezustanne nadymanie balonika optymizmu (nie myślę tu o niejako obowiązkowym zachowaniu samej partii) uważam za wręcz demobilizujące. Należałoby raczej uświadomić zwolennikom PiS-u, że wciąż jest b. trudno. Właśnie po to, aby ich zmobilizować. I oczywiście dalej robić swoje, ale być psychologicznie przygotowanym na to, iż pewno PiS po władzę nadal nie sięgnie. I niejako z
     
85%
pozostało do przeczytania: 15%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze