Miękka dyktatura upadającego imperium

Na samym początku mojej pracy w popołudniówce „Express Wieczorny” zdobywałam dziennikarskie ostrogi w dziale miejskim. Zlecano mi m.in. odwiedzanie sklepów, bazarów i innych przybytków handlu czy usług i sprawdzanie, czy jest w sprzedaży dosyć pietruszki, dlaczego zamiast jaj chłodniczych są tylko „wapniaki”, czemu nieuprzejmie traktuje się klientów. Rezultat takich peregrynacji, za przeproszeniem reporterskich, był zawsze ten sam. Winni są straganiarze, sklepikarze i inni drobni uczestnicy życia społecznego, ale broń Boże nie system, nie ustrój i nie władza najwyższa. No może jakiś sołtys, a najlepiej, żeby to był badylarz, taki co miał dużo pieniędzy i własną willę. Nad takim, a nie innym stanem rzeczy czuwali redaktorzy oraz cenzura.
Jakoś dziwnie podobne, a nawet identyczne reportaże oglądam dziś w podległej władzy telewizji. Oto poruszające obrazki. Ludzie pozbawieni własnych domów po powodzi, schorowani renciści bez środków do życia, młodzi bez perspektyw na przyszłość, kolejki do lekarzy i bałagan na kolei.

Winna jest gmina, samorząd, Polskie Koleje Państwowe i najwyżej jakiś ministerialny dyrektor, który i tak za chwilę znajdzie zatrudnienie w innym resorcie. Jest rzeczą uderzającą, wręcz przerażającą, że odbiorcy tych medialnych relacji są wielce zadowoleni, bo proszę, pokazują negatywne strony naszego życia, to znaczy, że wolność mediów funkcjonuje. Za Edwarda Gierka też wielu obywateli uwierzyło w otwartość i szczerość władzy, która pozwalała na ukazywanie mankamentów działania instytucji państwowych. Gierek był przyjmowany przez ludzi z dużym entuzjazmem, nabrał kredytów i zrujnował gospodarkę do końca. I wołał: zbudujemy drugą Polskę.

Czy, drogi Czytelniku, czegoś Ci to nie przypomina? Dziś Polacy mieli budować drugą Irlandię Donalda Tuska. Irlandia jest bankrutem, więc budujemy Zieloną Wyspę. Wprawdzie nikt już w to nie wierzy, ale wciąż jest silna wiara w „jakoś to będzie”. I będzie jakoś.

Polityka...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: