Operacja „Żelazo”. Zbóje w służbie PRL

Mieczysław Janosz okazał się być międzynarodowym gangsterem, który mieszkając wcześniej na Zachodzie, przez wiele lat współpracował w wywiadem PRL. W latach 60. prowadził w Hamburgu dwie restauracje z braćmi Janem i Kazimierzem. W lokalach tych skupiały się nici bandyckich powiązań portowej dzielnicy St. Pauli. Sami Janoszowie uczestniczyli w bandyckich napadach i porachunkach, a Mieczysław Janosz m.in. wziął udział w napadzie na bank dokonanym w Reinbek w grudniu 1964 r. Zastrzelono wówczas 59-letniego kasjera zatrudnionego w banku, Wernera Heicka. Całą sprawę, wymieniając Janosza z nazwiska, opisywała niemiecka prasa, a ten musiał się wtedy ukrywać.

Przydatność takich ludzi dla wywiadu PRL była żadna. Współpracę z nimi w Wydziale III Departamentu I MSW, zajmującym się ochroną kontrwywiadowczą polskich instytucji za granicą, w znacznej mierze pozorowano. I to z dość przyziemnych względów. „Spotkania operacyjne” z Janoszami wyznaczano m.in. w Austrii, Jugosławii, Monako, Szwajcarii, Bułgarii, Jugosławii, Francji, Belgii, Szwecji i Holandii. Z samym tylko Kazimierzem Janoszem odbyto „spotkania operacyjne” w 24 miastach 10 krajów.

Od braci pobierano też pokwitowania za rzekomo wypłacane im wynagrodzenie. W rzeczywistości trafiały one do kieszeni funkcjonariuszy SB. Wiedzieli oni, że wykrycie tego procederu w przypadku tego rodzaju agentów za granicą było niemal wykluczone. Nadto, traktując Janoszów jako ludzi zamożnych, „pożyczali” od nich duże kwoty dewiz, sięgające od kilkuset do nawet 10 tys. dol. Oczywiście pieniądze te na ogół nie były oddawane.

Pod koniec lat 60. Janoszowie zapragnęli powrócić do kraju. Przed wyjazdem chcieli się maksymalnie obłowić, by wieść potem w Polsce spokojne życie. Wspólnie z funkcjonariuszami Departamentu I MSW opracowali plan dużego przedsięwzięcia, które miało przynieść krociowe zyski obu układającym się stronom. W dokumentach wywiadu operację tę oznaczono kryptonimem „Żelazo”.

...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: