Opowiadanie Jubileuszowa

Udałem się na spacer po miasteczku. Czerwone dachy domów, tak charakterystyczne dla dawnych ziem niemieckich. Uliczki krótkie kończyły się w polu. Pola czarne, świeżo zaorane. Falisty krajobraz, daleki las. Obszedłem staw. Miałem widok na więzienny gmach. Z wieżyczki przyglądał mi się strażnik. Dotarłem do rzeki Pisy. Postałem chwilę na moście. Obok na brzegu cierpliwy wędkarz. Ruszyłem z powrotem do rynku. Grupka ludzi przy przystanku autobusowym. Pod sklepem spożywczym kolejka kobiet. Wzmożony ruch mężczyzn przy stoisku z alkoholem. Przeważnie nabywali po kilka butelek najtańszej wódki pod nazwą „Bałtyk”. Rynek objeżdżał traktor z przyczepą wyładowaną drzewem. Mężczyzna w mundurze straży
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: