Ekologiści nie lubią łupków

Bajki o skażeniu wody

Od niedawna gaz łupkowy jest przedmiotem nieustannych ataków ekologów. Argumenty dotyczą kilku rzekomo „śmiertelnych zagrożeń”. Najwcześniej pojawił się zarzut powszechnego skażenia wód pitnych. Wydobycie gazu niekonwencjonalnego zamkniętego w skałach wymaga użycia dużych ilości wody z domieszką piasku i niewielkim, do 0,5 proc., dodatkiem chemikaliów. Ekolodzy w USA i w Europie głoszą, że woda z tymi chemikaliami przedostaje się do zasobów wód gruntowych. A ludzie zaczęli cierpieć na jakieś straszliwe choroby. Tymczasem geolodzy twierdzą, że znikome jest prawdopodobieństwo, by do wód gruntowych dostała się woda wraz z chemikaliami używana
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: