Tygodnik, który nie pudrował

Przez te 37 tygodni „Tysol” był prawdziwą kuźnią kadr, zresztą nie tylko dziennikarskich, ale także naukowych i politycznych.

Postulaty aktualne do dziś

13 maja br. połączonymi siłami IPN, Stowarzyszenia Wolnego Słowa i „Tygodnika Solidarność” z okazji 30-lecia istnienia „TS” została zorganizowana rocznicowa konferencja. Prezentowała ona cztery różne zespoły panelistów na różnych etapach i w rozmaity sposób powiązanych z tygodnikiem.

I tak Grzegorz Majchrzak z IPN opowiadał o kontrowersjach wokół pierwszego „TS”, podobno „zbyt intelektualnego i niedostosowanego do środowiska robotniczego”, któremu z jednej strony zarzucono „antypartyjność”, z drugiej – „sprzyjanie KOR-owi”. Mówił również o infiltrowaniu tygodnika przez SB, tajnych współpracownikach, ale też dzielności większości dziennikarzy, którzy przez ten trudny okres przeszli suchą stopą. Potem Jan Olaszek, także z IPN, wspominał o coraz silniejszej polaryzacji ideologicznej członków „TS” i o tym, jak tygodnik ten był świetną szkołą myślenia oraz publicznego wyrażania poglądów. W kolejnym panelu prowadzący Antoni Dudek przypomniał spór ideologiczny, najpierw między Tadeuszem Mazowieckim i Lechem Wałęsą, a następnie Janem Dworakiem i Jarosławem Kaczyńskim, mocno wykraczający poza ramy personalne. A Waldemar Kuczyński z „Polityki”, aż trudno uwierzyć, związany z „Solidarnością” w jej heroicznym okresie, opowiadał o zderzeniu idei „wolna trybuna dziennikarska” z koncepcją pisma Mazowieckiego „być stroną konfliktu, służąc i broniąc »S«, ale także racjonalizując związek”. Czym była owa „racjonalizacja”, niech świadczy postawa Kazimierza Dziewanowskiego, który stwierdził wówczas, że „nie mieści się w podobnej filozofii” i pożegnał się z redakcją.

Ciekawy zabieg zastosowała mec. Jolanta Strzelecka, pracująca kiedyś w biurze prawnym „Solidarności”. Numer po numerze przytaczała postulaty zmian z pomieszczonych tam artykułów, z których wiele wciąż jest...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: