Ostatnia gwiazda w starym stylu

Pragmatyczna romantyczka Elizabeth, choć Amerykanka z krwi i kości, na świat przyszła w Londynie, w zamożnej dzielnicy Hampstead, gdzie jej ojciec zajmował się handlem dziełami sztuki, a matka właśnie zrezygnowała z aktorstwa, by poświęcić się rodzinie. Rodzice bardzo dbali o artystyczną edukację córki i kiedy Taylorowie wrócili do Los Angeles, gdzie ojciec założył galerię sztuki, matka zajęła się jej karierą. Mała Elizabeth zadebiutowała na dużym ekranie w wieku 10 lat w skautowskim filmie „There’s One Born Every Minute”. Wypadła tak dobrze, że wytwórnia MGM podpisała z nią kontrakt na wyłączność na kolejnych 20 lat. Kiedy pojawiła się w swoim najbardziej znanym z tego okresu obrazie „Lassie wróć”, wszyscy wiedzieli, że oto narodziła się gwiazda. Szybko okrzyknięto ją „najpiękniejszą kobietą świata”, tym samym stawiając ją w sytuacji, w której łatwo można było stracić głowę. Ale Liz, choć w filmach często w tiarze na głowie, w życiu stąpała mocno po ziemi.
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze