Odwalcie się od Leszka Millera

Rzym. Usuńcie tego potwora, o którym jakiś bezczelny człowiek twierdzi z uporem, że jest pomnikiem przedstawiającym Jana Pawła II!

Licheń. Podróbka prezydenta spotkała się z pielgrzymką sołtysów. Czemu ludzie nie umieją zrozumieć, że wąsy i rubaszne maniery nie wystarczą, by polityk był patriotą czy choćby konserwatystą?

Józefów-Michalin. Obchody moich pięćdziesiątych urodzin obyły się bez ekscesów. Poza jednym. Andrzej Horubała opublikował w „Uważam Rze” tekst na mój temat. Bez wątpienia ma rację. Najważniejszą decyzją ludzkiego życia jest powiedzenie Bogu „tak” lub „nie”. Jednak „Robert Tekieli jako znak kulturowy” przypomina Andrzejowi wykrzyknik. A z mojej perspektywy bardziej podobny jest do znaku zapytania. Choć na pewno nie w tej zasadniczej kwestii. Tu Bóg nie pozostawił mi wyboru.

Cannes. Lars von Trier ogłosił, że rozumie Hitlera i wysoko ceni prace Speera. Na konferencji prasowej bezradny plątał się, opowiadał bzdury. Jest człowiekiem chorym, żyje na psychotropach. Co jakiś czas trafia do szpitala. A krytycy w jego coraz bardziej satanicznej twórczości starają się doszukać uniwersalnych wartości. Wynoszą pod niebiosa filmy zawierające sceny wycinania łechtaczki czy twarde porno. Oto przykład choroby europejskiej kultury. Rzygający własnym wnętrzem facet. Niedający sobie rady sam ze sobą, traktowany jako geniusz kina. Biedny człowiek, który z niszczenia ładu zrobił metodę. Czy dlatego go promujecie?

Manchester. Antyteza samobójczej strategii europejskich nowożytnych intelektualistów: sir Alex Ferguson. Trener drugiej drużyny świata. Dwadzieścia pięć lat w jednym klubie. I jeden z jego podstawowych zawodników Ryan Giggs. Ostatnio bohater zawstydzających historii. Jednak to opowieść o życiowym zakręcie, a nie o zepsuciu, jak napisał Paweł Wilkowicz: „W szatni Old Trafford pod nadzorem Fergussona, furiata, który w obronie dobra drużyny potrafi kopnąć leżący na podłodze but w twarz Beckhama, nie utrzymałby się...
[pozostało do przeczytania 24% tekstu]
Dostęp do artykułów: