Lewica w odwrocie

Lewicowy PR

Socjaliści wszystkich krajów zdobywali przez dziesiątki lat minionego stulecia poparcie i władzę, walcząc o sprawiedliwość społeczną. Walczyli i wywalczyli, a jakże – zasiłki dla bezrobotnych, pomoc socjalną, z której daje się całkiem dobrze żyć, trzynaste i czternaste pensje, 35-godzinny tydzień pracy, jak we Francji, wczesne emerytury, bezpłatne szkolnictwo wyższe. Można zdobycze lewicy wyliczać w nieskończoność. No, jeszcze trzeba wspomnieć o równouprawnieniu płci, tolerancji wobec kochających inaczej, prawie do aborcji oraz eutanazji. Wszystko to przeprowadzili ludzie lewicy, partie socjalistyczne i współrządzące z nimi ugrupowania, nazywające siebie liberalnymi. Liberalnymi nie z powodu poglądów na ekonomię i gospodarkę, ale z powodu akceptacji, a nawet wspierania nowoczesnego stylu życia i konsumpcji.

W ten sposób pożegnaliśmy liberalizm klasyczny, wspierający gospodarkę rynkową i sprzeciwiający się ingerencji w przedsiębiorczość władzy i rządzącej partii, a powitaliśmy liberalizm obyczajowy, znakomicie współgrający z poglądami socjalistów początku nowego stulecia.

Okazuje się jednak, że społeczeństwa mają coś w rodzaju instynktu zachowawczego i jakoś nie ufają partiom liberalnym, obdarzając je minimalnym poparciem.

Metamorfoza PO

W Polsce Platforma Obywatelska obchodzi hucznie w poddanych sobie mediach dziesięciolecie powstania. Kiedy walczyła o władzę, prezentowała siebie jako ugrupowanie prawicowe, zdając sobie sprawę, że tylko w ten sposób w katolickim kraju może zdobyć zaufanie wyborców. Dopiero gdy poczuła się zagrożona przez autentyczną prawicową partię, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość, zaczęła zmieniać swoje poglądy, podrzucając systematycznie Polakom, szczególnie młodemu pokoleniu niedojrzałych wykształciuchów, hasła szczujące przeciwko ludziom starym, niezamożnym i przywiązanym do religii. Trafiły one na podatny grunt. Pijarowcy Platformy...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: