Duch „towarzysza Szmaciaka” w Pałacu

Dodano: 26/01/2011 - Nr 4 z 26 stycznia 2011

Rozmaite media, stacje telewizyjne i programy radiowe bez przerwy odwiedza doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, aktywista dawnej PZPR, Tomasz Nałęcz. Wypowiada się w wielu kwestiach: a to broni decyzji o zaproszeniu Wojciecha Jaruzelskiego, a to atakuje PiS i Jarosława Kaczyńskiego za rzekome zagrażanie demokracji. Czy Tomasz Nałęcz podpisuje się przy tym: „były kacyk PZPR”? Nie, posługuje się tytułem profesora historii Uniwersytetu Warszawskiego. Zresztą, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dobrze się stało, że Nałęcz zajął się polityką. Lepiej konweniuje z gabinetem osobliwości otaczającym Pana Prezydenta, a jego zniknięcie korzystnie odbije się na wiarygodności Uniwersytetu Warszawskiego.Odcienie czerwonego sztandaru Ponieważ tow. Nałęcz wyraźnie zapomniał, kim jest, razi nietaktem i arogancją, a komentując np. sprawę Jaruzelskiego, udaje bezstronnego eksperta, warto przypomnieć, kiedy i w jakich okolicznościach wypłynął na szerokie wody – jeśli
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze