18 maja 2011

Osama wiecznie żywy

Na łamach „Najwyższego Czasu!” Janusz Korwin-Mikke wątpi w śmierć bin Ladena. „Po kilku dniach moje niedowiarstwo przemieniło się prawie w pewność. Nieboszczyka nie pochowano, lecz wrzucono do Oceanu Indyjskiego. (…) Cały napad trwał podobno 38 minut. I w tym czasie komandosi ponoć zdobyli niesłychanie bogate archiwum terrorystów. To wielka posiadłość. Trzymał to na wierzchu, na podłodze?!? Ktoś w to wierzy? W dodatku okazało się, że akcja komandosów była nagrywana, ale… dziwnym przypadkiem najważniejsze 25 minut się nie nagrało!” I, trzeba przyznać, wątpi w nader przekonywający sposób.

Pan groźny, ale dobry

Mariusz Cieślik z „Newsweeka” o stadionie Tuska, urządzonym jak piekło rodem z Dantego. „W sektorze pierwszym, na żylecie, siedzą kibice Legii. Do bojowych śpiewów zagrzewa ich Staruch, który lubi czasem przywalić piłkarzom, ale swój klub kocha jak nikt inny. Obok siedzą fani Lecha i inni kibole, z którymi premier wkrótce zrobi porządek. Tak jak już zrobił z pedofilami, bo wykastrowanych zboczeńców posadzono w sektorze drugim. W pobliżu baronów hazardu, wiodących Polaków na pokuszenie. Długo trzymano tam rezerwację dla Mira, Rycha i Zbycha, ale okazali się zupełnie niewinni, w przeciwieństwie do szefa CBA Mariusza Kamińskiego, który siedzi w pierwszym rzędzie. Dlatego ma dobry widok na króla dopalaczy i jego kompanów, z którymi pan premier zrobił porządek przed obiektywami kamer.” Premier za to kocha słabych, zwierzęta i twórców, czemu dał wyraz ostatnio.
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: